Do 2030 r. moc urządzeń IT w polskich centrach danych może wzrosnąć z około 200 do 500 MW. Jednak przy obecnym wskaźniku efektywności zużycia energii (PUE) na poziomie 1,55 tylko około 65 MW z każdych 100 MW pobieranych przez obiekt trafia bezpośrednio do urządzeń IT. To może ograniczać tempo rozwoju polskiego rynku.

Przy takim poziomie efektywności 500 MW mocy IT wymagałoby około 775 MW mocy całego obiektu. Przy średniej unijnej byłoby to około 680 MW. Różnica sięga więc blisko 100 MW – tyle, ile zużywa średniej wielkości miasto w szczycie poboru. W rankingu PUE, opublikowanym przez Komisję Europejską we wrześniu 2026 r. Polska wypada wyraźnie słabiej od unijnej czołówki.

PUE pokazuje, ile energii zużywa centrum danych w relacji do energii trafiającej bezpośrednio do urządzeń IT. Im wyższy wskaźnik, tym większa część energii trafia na chłodzenie, systemy zasilania i pozostałą infrastrukturę pomocniczą, zamiast do urządzeń IT.

Najniższe raportowane wartości PUE odnotowano w Belgii – 1,15, Finlandii i Szwecji – po 1,17 oraz Irlandii – 1,18. Na drugim końcu zestawienia znalazły się m.in. Hiszpania – 1,66, Grecja – 1,63 i Portugalia – 1,58. Różnic między krajami nie można tłumaczyć wyłącznie warunkami klimatycznymi. Znaczenie mają również skala obiektów, ich wiek i zastosowane technologie – przykładowo centra o mocy 500–1000 kW osiągały średnio PUE na poziomie 1,64.

Efektywność wpływa na moc obliczeniową

Jeszcze kilka lat temu różnica ta była przede wszystkim kwestią kosztów eksploatacyjnych operatora. Dziś, przy rosnącym zapotrzebowaniu na moc obliczeniową i ograniczonej dostępności dużych przyłączy, każdy megawat zużywany przez infrastrukturę pomocniczą oznacza mniej mocy dostępnej dla urządzeń IT. Efektywność energetyczna wpływa więc nie tylko na koszty, lecz także na realnie dostępną moc obliczeniową.

To istotne w kontekście AI. Rozwój sztucznej inteligencji oznacza coraz większą koncentrację mocy na tej samej powierzchni. Więcej energii dostarczanej do sprzętu IT to więcej ciepła, które trzeba odprowadzić, większe wymagania wobec systemów chłodzenia, a także straty energii podczas jej przekształcania w UPS-ach, zasilaczach i przetwornicach – mówi Krzysztof Żurek, dyrektor biznesu Elektryfikacji ABB w Polsce.

Coraz wyraźniej problem ten dostrzega Komisja Europejska, która zaproponowała wspólny system oceny centrów danych w skali od A (<1,15) do G (>1,9). Raportowany dla Polski poziom PUE plasowałby się w jednej z niższych klas efektywności. PUE przestaje być wyłącznie wskaźnikiem eksploatacyjnym i staje się jednym z parametrów uwzględnianych już na etapie projektowania nowych centrów danych.

Megawaty, które robią różnicę

Nowe podejście regulacyjne przypada na moment szybkiej rozbudowy europejskiej infrastruktury cyfrowej. Celem UE jest co najmniej dwukrotny wzrost mocy centrów danych w ciągu 5–7 lat. Według scenariusza KE, zainstalowana moc może wzrosnąć z około 12 GW w 2025 r. do 28 GW w 2030 r.

Wraz z mocą infrastruktury wrośnie także zużycie energii. Centra danych w UE zużyły w 2024 r. około 68 TWh energii elektrycznej, a do 2030 r. wartość ta ma wzrosnąć do 114 TWh, czyli o około 68 proc. i odpowiadać 3,2 proc. unijnego popytu na energię. Komisja zastrzega, że prognoza może jeszcze wzrosnąć wraz z szybszą adopcją AI. Tyle, że tej energii zaczyna brakować.

Problemy z dostępem do energii już dziś zmieniają geografię rynku. Według CBRE coraz większa część projektów powstaje poza dotychczasowymi największymi hubami. W drugim kwartale 2026 r. aż 63 proc. z 685 MW nowej mocy uruchomiono poza Frankfurtem, Londynem, Amsterdamem, Paryżem i Dublinem, a więc największymi ośrodkami data center. Po raz pierwszy również większość popytu – 55 proc. – przypadła na rynki poza tą piątką.

Jednym z powodów jest ograniczona dostępność dużych przyłączy w rozwiniętych lokalizacjach. To zwiększa szanse nowych rynków, takich jak Polska, ale sama dostępność gruntu nie wystarczy. Istotne są koszty i możliwość zapewnienia energii.

Przewaga Polski powstaje na etapie projektu

Każdy megawat zużywany przez infrastrukturę pomocniczą zmniejsza część dostępnej mocy, którą można wykorzystać do obsługi urządzeń IT. Polska ma do końca dekady zbudować około 300 MW nowej infrastruktury IT, a dostęp do dużych przyłączy już dziś staje się jednym z głównych ograniczeń inwestycji.

Gdyby te 300 MW mocy IT pracowało przy raportowanym dziś dla naszego rynku PUE, całe obiekty potrzebowałyby około 465 MW. Przy średniej unijnej byłoby to około 408 MW. Mówimy więc o niemal 60 MW różnicy tylko w tej części rynku, która jeszcze nie została zbudowana.

Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie nowe centra osiągną ten sam poziom efektywności ani że zadecyduje o tym jedna technologia. Widać jednak, jak duże znaczenie mają decyzje podejmowane już na etapie projektu. W dojrzałych hubach poprawa parametrów często wymaga modernizacji działających instalacji. Polska ma dziś możliwość zaprojektowania znacznej części nowej infrastruktury tak, by przy tej samej skali usług obliczeniowych potrzebowała mniej energii i mocy po stronie całego obiektu – dodaje Krzysztof Żurek.

To właśnie może stać się jednym z atutów Polski w rywalizacji o kolejne inwestycje. Nie chodzi tylko o to, ile nowych centrów danych powstanie, ale jak efektywnie będą wykorzystywać dostępną energię. Standard techniczny obiektów projektowanych dziś może więc wpływać na to, ile przestrzeni energetycznej pozostanie na dalszy wzrost sektora po 2030 r.

epoint
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów