„Innowacje procentują w kryzysie”

Ewa Wernerowicz, prezes Vivus Finance

Ewa Wernerowicz, prezes Vivus Finance, w komentarzu o znaczeniu innowacji w kryzysie.

Przywołując teorię rozwoju gospodarczego Josepha Schumpetera, upatrującego źródeł innowacji w twórczej destrukcji, każdy kryzys można potraktować jako katalizator zmian – bolesny, ale sprzyjający postępowi, stwarzający okazję do wymiany znanych rozwiązań na nowe – lepsze.

Z tego punktu widzenia, pandemia koronawirusa może być szansą na rozwój innowacyjności, która pomoże firmom zaadaptować się do nowej rzeczywistości, a w przyszłości zmienić charakter gwałtownych zmian na bardziej przewidywalne.

Z rankingu innowacyjności, opublikowanego przez Komisję Europejską w czerwcu 2020 roku wynika, że „stary kontynent” rośnie w tej dziedzinie w stałym tempie wyprzedzając Stany Zjednoczone. Średnie osiągi UE w zakresie innowacji wzrosły od 2012 roku o 8,9 proc.

Rezultaty zestawienia wskazują również, że istnieje potencjał do lepszej koordynacji unijnych polityk w omawianym obszarze. Zdaniem autorów opracowania koordynacja ma pomóc całej Europie zwiększać jej globalną konkurencyjność i przezwyciężać skutki pandemii koronawirusa. Dane Komisji Europejskiej zebrane w powyższym raporcie dobrze oddają realia – przedsiębiorcy mają świadomość, że budowanie przewagi rynkowej i nowych form konkurowania w coraz większym stopniu zależy od wykorzystywania innowacji.

Jednak wielu z nich, w obliczu kryzysu, redukuje wydatki na ten cel, chcąc ratować swoje firmy i miejsca pracy „tu i teraz”. Krótkofalowo, strategia cięcia kosztów może wydawać się zrozumiała, ale kiedy kurz opadnie i zaakceptujemy nowe warunki prowadzenia biznesu, nie możemy uciekać od innowacji, które pozwolą przetrwać każdy kryzys, nadążyć za przyspieszającymi – zwłaszcza w czasie pandemii – procesami cyfryzacji oraz ochronić pracowników i firmę przed negatywnymi skutkami spowolnienia gospodarczego.

Nowa normalność

Działając w zwykłych warunkach nie zastanawiamy się nad tym „co by było gdyby…”. Niestety większość kryzysów pojawia się bez ostrzeżenia. Tak było i tym razem. Lock down wywrócił do góry nogami wypracowywane latami modele biznesowe. Jako fintech działający w branży pożyczkowej, przed wybuchem pandemii koncentrowaliśmy się na rozwijaniu potencjału innowacyjnego w zakresie usług finansowych.

To był nasz główny motor napędowy. Nagle musieliśmy przewartościować priorytety i zredefiniować swój biznes, przewidzieć jak zachowają się klienci i konkurencja. Z tym poradziliśmy sobie doskonale – szybkie wyprowadzanie zmian mamy w swoim DNA. Klienci byli punktem odniesienia dla wszystkich pomysłów i rozwiązań antykryzysowych dzięki czemu skutecznie zaspakajaliśmy ich rzeczywiste, zmienione pod wpływem pandemii potrzeby.

Jednak nigdy wcześniej nie działaliśmy w warunkach „polowych” – z dnia na dzień znaleźliśmy się w środku największego eksperymentu dotyczącego pracy zdalnej od chwili, gdy w 1876 roku opatentowano telefon. Pomogły nam w tym prowadzone wcześniej badania pracowników. Praca zdalna i telepraca to dwa zagadnienia, które od lat przewijały się na wszystkich studiach i konferencjach traktujących o zasobach ludzkich i zarządzaniu. Z czasem dyskutowane były coraz pobieżniej, a nawet traktowane jako ślepa uliczka w rozwoju biznesu – jeszcze kilka miesięcy temu jednym tchem wymieniano dziesiątki przeszkód uniemożliwiających ich szersze stosowanie.

Bazowaliśmy więc jedynie na teoriach i prognozach. Nikt nigdy nie zaryzykował sprawdzenia jak poradzi sobie biznes przymusowo wysłany do „domu”. Jak się okazało, poradził sobie świetnie. Kwestie takie jak: kontrola czasu pracy, utrzymanie motywacji, zabezpieczenie wrażliwych danych czy spadająca produktywność nie stanowiły przeszkody w efektywnej działalności.

Okazuje się, że potrzebowaliśmy tylko impulsu, ale to właśnie innowacyjność w której rozwój inwestowaliśmy latami, pomogła nam zachować ciągłość procesów biznesowych, szybko wdrożyć niestandardowe rozwiązania i przestawić się na tryb pracy zdalnej. Z jednej strony „home office” stał się rozsądną alternatywą, która pozwoliła ograniczyć część kosztów stałych prowadzenia działalności, z drugiej umożliwił zespołowi zachowanie
zatrudnienia.

Powrót do przyszłości

Kryzys koronawirusowy dał biznesowi ważną lekcję. Innowacyjność nie jest wyborem i chwilową modą, ale koniecznością, szczególnie w okresie zawirowań makroekonomicznych, które dla firm są testem zdolności dostrojenia się do nagłych zmian. Dopiero teraz, wiele instytucji, również małych i średnich, doceniło znaczenie najnowocześniejszych technologii, dotychczas postrzeganych jako domena specjalistycznych korporacji.

Ponadto narzędzia po które sięgnęliśmy w czasie pandemii przekonały większość z nas, że praca to wykonywana czynność, a nie miejsce, do którego się idzie. Firmy, które przed kryzysem rozwijały swój potencjał innowacyjny, bardzo sprawnie przestawiły się na zdalne zarządzanie, nie ponosząc przy tym dodatkowych kosztów, a co najważniejsze, chroniąc miejsca pracy.

Dlatego nawet jeśli chwilowo zrezygnowaliśmy z inwestycji w innowacje, powinniśmy jak najszybciej powrócić do dawnych praktyk. Inaczej nie nabierzemy odporności ani na COVID-19 ani na wyzwania przyszłości w której nie ma odwrotu od innowacji.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments