Do premiery Iron Harvest 1920 został niecały tydzień. To ostatnia szansa, na przetestowanie tytułu w otwartej wersji Beta. Jak na dzień dzisiejszy prezentuje się ta niezwykle wyczekiwana strategia czasu rzeczywistego?

Iron Harvest zadebiutuje na rynku już 1 września. Odpowiedzialne za produkcję niemieckie studio KING Art postanowiło na ostatniej prostej przed premierą postawić na intensywną promocję tytułu. Oprócz pojawiających się regularnie materiałów z gry, potencjalni nabywcy dostali do dyspozycji otwartą wersję beta.

Nie ukrywam, że jestem lekko stronniczy oceniając samą produkcję. Grafiki Jakuba Różalskiego nie od dzisiaj wzbudzają we mnie zachwyt i już sam fakt inspiracji pracami artysty przekonał mnie do gry. Zresztą w mojej ocenie tytuł naprawdę dobrze zaimplementował wizualnie wykreowany świat. Klimatu bijącego z ekranu nie mogę odmówić.

Nie da się niestety uciec od porównania z innym popularnym RTSem, Company of Heroes 2. Jest to ewidentnie kolejne źródło inspiracji dla twórców, co widać głównie w kwestii rozwiązań mechaniki gry.

Sama rozgrywka… No właśnie tutaj zaczynamy zgrzyty. W udostępnionym do tej pory fragmencie kampanii, główny element zabawy, czyli olbrzymie mechy, pojawia się późno. Jest to staroszkolne podejście, gdzie krok po kroku otrzymujemy do dyspozycji kolejne elementy zabawy. Osobiście nie mam nic przeciwko takiemu rozwiązaniu, pod warunkiem, że nie jest ono bardzo odtwórcze. Niestety Iron Harvest nie wypada pod tym względem najlepiej.

ZOBACZ TAKŻE: Premiera oficjalnego trailera Iron Harvest

Nieco większy zarzut z mojej strony dotyczy samej mechaniki zabawy, a w zasadzie mało rozbudowanego i zróżnicowanego systemu ekonomii i jednostek.

Każda z frakcji ma do dyspozycji raptem po kilka trzy budynki rekrutacyjne, z czego zaczynamy z sztabem, jako budowlą startową. Budynek piechoty pozwala na szkolenie nieco bardziej zaawansowanych jednostek, chociaż najciekawsze konfiguracje broni możemy znaleźć tylko w skrzynkach losowo porozrzucanych na mapie. Budynek mechów jest niemalże nieprzydatny na początkowym etapie rozgrywki i jest szansa ukończyć potyczkę nawet go nie budując.

Sama ekonomia opiera się na dwóch surowcach – ropie i stali. Każdy z nich produkują porozstawiane na mapach kopalnie, nad którymi kontrolę przejmujemy za pomocą jednostek piechoty. Poza tym nasi inżynierowie potrafią postawić bunkier, miny, worki z piaskiem oraz zasieki. Właśnie wymieniliśmy wszystkie dostępne budowle w grze.

Największe zróżnicowanie między frakcjami dotyczy mechów i bohaterów. Budynki i piechota (poza elementem wizualnym) nie różnią się od siebie. Boli mnie też ograniczona liczba jednostek, którą możemy w danym momencie kontrolować.

To nie tak, że czekam na słabą grę, bo oczywiście dostrzegam też dużo plusów. Naprawdę przyjemnie ogląda się całe pole bitwy. Realnie oddane realia industrialnej Europy zachwycają. Dobrze sprawdza się też destrukcja otoczenia, zwłaszcza, gdy zdecydujemy się na taranowanie budynków za pomocą ciężkiej jednostki.

Obsadzanie budynków to również przyjemny element, wprowadzający dodatkowy element strategii. Nasze jednostki mają szansę korzystać nie tylko z porzuconych domów czy warsztatów, ale również korzystają z drobnych przeszkód terenowych jak murki, płoty, czy porzucone pojazdy.

Podsumowując te krótką recenzję, nie chciałbym wydawać pochopnej opinii. Ostatecznie mamy do czynienia z wersją beta i być może twórcy nie oddali do naszej dyspozycji wszystkich mechanik zabawy. Osobiście liczę, że gra zaoferuje nieco więcej niż w obecnym stanie, a kampania fabularna zaoferuje nieco więcej niż oklepane schematy. Tymczasem zachęcam do skorzystania z ostatniego tygodnia testu i słyszymy się przy okazji premiery już 1 września.