Marek Dietl, były prezes GPW, a obecnie członek rad nadzorczych siedmiu firm, w rozmowie z ISBtech o możliwych planach giełdowych tych spółek oraz aktualnej koniunkturze giełdowej.

Rozmawiamy na debiucie Creotech Quantum…

… to spółka prawdziwie deeptech, która powstała na bazie dziesiątek lat badań nad
fizyką kwantową. Początki tych badań były czysto teoretyczne. Klasyczna fizyka nie
była w stanie wyjaśnić pewnych zjawisk i dopiero fizyka kwantowa daje nam pełny
obraz mikroświata. Dziś fizyka kwantowa okazuje się mieć duże znaczenie
praktyczne. Creotech Quantum opracowała technologię szyfrowania kwantowego.
Każda próba „podsłuchania” kwantowo zabezpieczonego przekazu zostawia ślad.
Dzięki temu przekaz jest bezpieczny.

Jest to jedna siedmiu firm, z którymi po odejściu z GPW związałem się w roli członka
rady nadzorczej. Pozostałe spółki też namawiam na korzystanie z dobrodziejstw
rynku kapitałowego.

Czy któraś jest na drodze do debiutu giełdowego?

Chyba najbliżej tego jest ReClimb. Spółka przeprowadziła już emisję crowdfundingową, która dała wycenę postmoney na prawie 70 mln zł, mimo że spółka miała ówcześnie zero przychodów.

Na czym polega magia ReClimb?

Produktem ReClimb są interaktywne ścianki wspinaczkowe. Możemy o tym pomyśleć jako o takim PlayStation, tylko w pionie. Gramy w różne gry, wspinając się i budując swoją formę fizyczną. Mamy do dyspozycji interaktywne chwyty, które zmieniają kolory i wysuwają się w zaprogramowanym układzie. Ścianka jest zaopatrzone w kamerkę, która na bazie uczenia maszynowego – dzisiaj mówi się  na to AI – może sprawdzić, czy jesteśmy dobrze wpięci w uprząż. W efekcie jest to super bezpieczny sport, a jednocześnie daje szereg doznań dla ciała i ducha idealnie dopasowane do dzieci i dorosłych.

Jak wygląda komercjalizacja?

W tej chwili mamy już sprzedanych pięć ścianek w modelu „subskrybcyjnym”. Wstawiamy ściankę do lokacji klienta i dostajemy abonament od operatora np. centrum handlowego.  Dystrybutorem w Stanach Zjednoczonych został jeden z dwóch największych na świecie producentów systemów autoasekuracyjnych do wspinaczki sportowej i sponsor zawodów w tej dyscyplinie.

Zawdzięczamy to naszej polskiej rekordzistce świata we wspinaniu na czas Aleksandrze Mirosław, która jest jedną z akcjonariuszek ReClimb. Z kolei w Korei Południowej naszym partnerem jest największy operator centrów rozrywki. Tak zwany „Immersive Gaming” jest bardzo atrakcyjny dla tej branży. Rozszerzona rzeczywistość (interaktywna ścianka + gogle) daje praktycznie nieograniczone możliwości rozrywki.
Jakie planujecie następne kroki?
Obecnie jesteśmy w trakcie szukania typowego finansowania pre-IPO, najlepiej na bazie instrumentów konwertowalnych. Prezes GPW zapowiedział takie rozwiązanie na początku września zeszłego roku podczas konferencji wynikowej. Bardzo chętnie byśmy z takiego instrumentu skorzystali.

Następnym krokiem mógłby być debiut, który dałby płynność tym inwestorom, którzy weszli w ramach crowdfundingu oraz mógłby nam pomóc pozyskać dodatkowe środki na rozwój.

W jakiej perspektywie to by było?

Liczymy na inwestora pre-IPO w perspektywie tego roku, a po 12-18 miesiącach ReClimb będzie gotowy do IPO.

Kolejna spółka?

ICEA to druga spółka, w której pełnię funkcję Przewodniczącego Rady Nadzorczej. Jest to jedna z wiodących firm na polskim rynku SEO, który obecnie przechodzi istotną transformację związaną z rozwojem AI SEO, czyli optymalizacją widoczności w środowiskach wyszukiwania opartych na sztucznej inteligencji.

Na rynku obserwujemy wiele podmiotów o mniejszej lub porównywalnej skali działalności. Naszą ambicją jest konsolidacja tego segmentu poprzez połączenia biznesowe, które pozwolą istotnie zwiększyć skalę operacyjną i finansową. Docelowo mówimy o poziomie nawet 40 mln zł powtarzalnej EBITDA, co stanowiłoby solidną bazę do rozważenia wejścia na rynek publiczny.

Na ten moment rozmowy z potencjalnymi partnerami znajdują się we wczesnej fazie, natomiast naszym celem jest, aby w perspektywie dwóch–trzech lat powstał silny, skonsolidowany podmiot SEO w Polsce, gotowy do ewentualnego upublicznienia. Rynek dojrzał już do tego typu operacji, ale co istotniejsze, sami przedsiębiorcy coraz częściej dostrzegają w konsolidacji realną, atrakcyjną alternatywę dla szybszego i bardziej efektywnego zwiększania wartości swoich aktywów.

Czy ma Pan jeszcze inne pomysły na spółki, które mogłyby wzmocnić nasz rynek kapitałowy?

Jestem też członkiem rady nadzorczej w Trans.eu Group S.A. Jest to giełda transportowa, numer 2 w Europie, ale z potencjałem żeby być numerem 1. Łączy przewoźników i shipperów, którzy chcą wysłać swoje produkty, więc byłoby fajnie, gdyby taki rynek był też na GPW. Według zamierzeń trzech założycieli i pozostałych akcjonariuszy Spółki debiut mógłby się odbyć w okolicach 2029 roku. Wtedy Spółka może będzie już numerem 1 w Europie?

O jakiej EBITDA tu mówimy?

W zeszłym roku było to ponad 120 mln zł, więc jest to spory biznes platformowy o powtarzalnych przychodach. Firma bardzo mocno wdraża AI, aby zautomatyzować kwestie dopasowywania przesyłek do firmy transportowej.

A GPW nie mogłaby być inwestorem takiej giełdy?

Uważam, że GPW powinna wykorzystywać swoje kluczowe kompetencje w łączeniu podaży i popytu na różnych rynkach. Część obiecujących projektów została zamknięta, ale wciąż w strukturze pozostało GPW Logistics. Planowałem IPO tej spółki w horyzoncie paru lat. Nie wiem jakie plany ma obecny zarząd GPW.

Jak Pan widzi aktualnie rynek giełdowy, koniunkturę?

Jestem bardzo zadowolony, że wreszcie mogę swobodnie inwestować, co nie było możliwe gdy byłem prezesem GPW. Pierwsze dwa lata hossy jako inwestor indywidualny „straciłem”. Są plusy nie bycia prezesem giełdy, gdy rynek rośnie. Większy obrazek wygląda tak: pan Prezes Tomasz Bardziłowski trafnie i odważnie nazwał lata 2014-2024 straconą dekadą. Zapoczątkował ją ówczesny rząd Donalda Tuska, który tak zreformował OFE, że połowę środków znacjonalizował, a pozostałe obciążył tzw. suwakiem bezpieczeństwa, czyli nacjonalizacją tego co zostało w dziesięciu ratach.

Katastrofalne skutki dla polskiego rynku kapitałowego „deformy OFE” zostały odwrócone dzięki PPK. Zawdzięczamy je pomysłowi i uporowi Pawła Borysa i odwadze politycznej Mateusza Morawieckiego. Obaj zasługują na co najmniej popiersie w budynku GPW.

PPK zaczęły działać w 2019 roku. Na przełomie 2025 i 2026 roku napływy na naszą giełdę z tych planów kapitałowych były większe niż odpływy związane z suwakiem bezpieczeństwa. Udało się mimo obaw wielu Polek i Polaków, że środki zgromadzone w PPK podzielą los tych odłożonych w OFE i któryś rząd po nie sięgnie.

Najkrótsza historia polskiego rynku kapitałowego jest taka: 1991-1999 – okres pionierski, 2000-2013 bonanza OFE – sztucznie wykreowana nadwyżka popytu (OFE nie mogły inwestować poza Polską), jest więcej kapitału niż inwestowalnych tematów, indeksy warszawskiej giełdy 15-20% powyżej benchmarków. 2014 – 2024 „wielka smuta” przeszliśmy z raju do co najmniej czyśćca. Wymuszona sprzedaż i netto odpływy z rynku, indeksy 15-20% poniżej benchmarków. Od 2025 mamy zdrową sytuację, w której są jakieś odpływy, ale są też dopływy, czyli struktura rynku podażowo-popytowa znalazła się w równowadze i to jest super.

I perspektywa OKI…

OKI mogą dać impuls i PPK będzie się powiększać, a suwak będzie mniej doskwierał. Więc jesteśmy dzisiaj w dobrym miejscu. Do tego jeszcze geopolityczna rotacja kapitału od USA, gdzie de facto tylko siedem spółek rośnie na giełdzie, a 493 spółki S&P 500 mają ciężko. Ciekawe jak długo można jechać na siedmiu spółkach, prawda?

Pamiętam jak jeszcze byłem po stronie rynku venture, to mówiło się, że w Polsce kręci się tylko siedem spółek i że to jakiś dowód, że polska giełda jeszcze jest słabo rozwinięta. Teraz na amerykańskiej kręci się tylko siedem i robią między sobą recycling kapitału czyli takie circular economy of AI.

Rotację do Europy w połączeniu z PPK widać po WIG20. OFE dalej wyrzucają, ale mają lokalny buyside, który odbiera. Jednocześnie jest dużo płynnych spółek, więc zagranica żeby mieć ekspozycję na Polskiego Złotego (po szoku wojny w Ukrainie), kupuje płynne akcje denominowane w PLN. Gra na słabość dolara.

Bajkowa kraina?

Niby tak, w sumie spółki pokazują też fajne wyniki, choć to w najmniejszym stopniu zbudowało hossę. Jest jeszcze rynek pierwotny. Wygląda na to, że jest najsłabiej wykorzystana hossa w historii przez debiutantów. W 2025 pojawiły się chyba dwie nowe spółki, a 2026 żadna. Były dwa przejścia z NewConnect i dwa podziały już notowanych spółek.

Jest to niezrozumiałe dla mnie. Jak można mieć tak w sumie tani kapitał jak teraz na wyciągnięcie ręki i brak chętnych. Apeluję do przedsiębiorców – zastanówcie się, hossy nie trwają wiecznie, więc czy nie jest teraz ten dobry moment, żeby skorzystać z dobrodziejstw rynku kapitałowego?

Tokenizacja sztuki, giełda i „500+ dla każdego” – Były prezes GPW Marek Dietl

epoint
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze