Ostatnio miałem okazję zagościć w siedzibie firmy 4Results, aby przekonać się o potencjale technologii VR. W pierwszej chwili myślałem, że nie zostanę zaskoczony, bo goglami w różnym stopniu zajmuje się już od czasów studiów i ich możliwości rozrywkowe czy edukacyjne są mi dobrze znane. Nie spodziewałem się jednak, że drzemie w nich taki potencjał w kwestii rozwoju personalnego.

4Results w swoich patentach szkoleniowych łączy tradycyjne podejście mentorskie z nowoczesną technologią. Ich motorem napędowym (a raczej atomowym) jest emerytowany dowódca amerykańskiej łodzi podwodnej David Marquet. Ten człowiek przekształcił załogę USS Santa Fe z mało skutecznej grupy do dobrze naoliwionej maszyny. Jego służba na okręcie pozwoliła mu opracować nowy system zarządzania personelem, gdzie tradycyjny model polegający na prostej komunikacji lider–podwładny odszedł w niepamięć. Dzisiaj jest znanym trenerem personalnym, który oprócz licznych książek, aktywnie uczy na temat przywództwa.

W założeniu Marqueta każdy pracownik staje się liderem oraz specjalistą w swojej dziedzinie. Zadaniem „głównego” lidera jest wyłącznie zarządzanie całością oraz weryfikowanie informacji, a nie odgórne narzucanie konkretnych działań. To mocno skraca łańcuch decyzyjności oraz ułatwia funkcjonowanie w środowisku pracy. A jak wdrożyć te teorie poza wojskową strefą? Wystarczy umieścić pracowników na łodzi podwodnej i kazać im wykonywać misje!

Naturalnie nie chodzi tutaj o prawdziwą łódź o napędzie atomowym. Dzięki specjalnej symulacji MissionOne od 4 do 7 osób może przetestować swoją koordynację oraz możliwości poradzenia sobie w trudniejszych sytuacjach. Jednak czy „zabawa” w wirtualnej rzeczywistości może mieć pozytywny wpływ na rozwój kompetencji miękkich?

VR jako nowe spojrzenie na zasady przywództwa

Sam miałem okazję zasiąść do wirtualnej łodzi podwodnej przy użyciu okularów HTC w ramach próbnego szkolenia. To pozwoliło mi uświadomić, jaki potencjał drzemie w tego typu szkoleniach. Pierwsze co rzuca się w oczy, to fakt, że pracownicy nie są rozpraszani przez czynniki zewnętrzne tzn. rozmową z kimś, kto siedzi obok czy korzystaniem z telefonu. Dzięki temu nie mają innego wyjścia, niż tylko skupić się na bieżącej pracy oraz zadaniach, jakie przed nimi stoją. Dosyć luźna forma ćwiczenia powoduje, że to całkiem niezła zabawa, zarówno pod kątem wizualnym, jak i technicznym (operowanie kontrolerami). To spore przeciwieństwo do „tradycyjnych” form szkoleń pracowniczych, gdzie wspólnymi siłami buduje się mosty bądź wykonuje inne zadania. Skupienie uwagi za pośrednictwem gogli sprawia także, że o wiele więcej z takich szkoleń wynoszą sami pracownicy.

Kongres ACC – HTC

Co najważniejsze każdy uczestnik symulacji MissionOne ma jasno wyznaczone cele, na których musi się skupić. Brak koordynacji w zespole doprowadzi do porażki. Dlatego skupienie uczestnika na konkretnym i ograniczonym wycinku cyfrowej rzeczywistości znacznie zwiększa jego zaangażowanie oraz skuteczność. Nad całym procesem szkoleniowym czuwa odpowiedni trener, który bieżąco analizuje komunikacji drużynową oraz po zakończeniu ćwiczeń wskazuje błędy, jakie popełniono w trakcie wykonywania misji. To z kolei przekłada się na lepsze zrozumienie całej idei wykonywania zadań w MissionOne oraz pozwala na eliminację problemów, jakie mogą występować w komunikacji w zespołach.

Ogromną zaletą całego formatu szkolenia jest fakt, że występują w jego trakcie spore emocje. Wiele osób na co dzień nie ma do czynienia z tego typu technologią, a jednocześnie muszą podejmować realne decyzje. To prowadzi do uzewnętrznienia emocji, niekoniecznie tych pozytywnych. To pomaga przy zdiagnozowaniu problemu w zespole oraz ukazanie metod, w jaki sposób sobie z nim poradzić. Obok tego mamy specjalne szkolenia pozwalające odkrywać liderom lepsze formy komunikacji czy ukazujące, w jaki sposób budować pod kątem zdrowia psychicznego przestrzeń roboczą.

Czy wirtualna rzeczywistość jest dla każdego?

Podpytałem o kwestie zdrowotne, bo pozornie nie każdy może korzystać z VR. Okazuje się jednak, że jest to niewielki promil osób uczestniczących w szkoleniach. Ćwiczenie wykonywane jest w pozycji siedzącej, więc jedynym ruchem, jaki wykonują załoganci łodzi podwodnej, to te za pośrednictwem głowy. Dzięki temu błędnik nie wariuje, a ciało nie otrzymuje błędnych informacji odnośnie swojego położenia, co może powodować zawroty głowy bądź nawet i fluktuacje żołądkowe.

W kwestii wieku także nie ma problemu – przedstawiciele 4Results potwierdzili, że w ich szkoleniach rozpiętość wiekowa jest bardzo szeroka. Zauważyli także, że o wiele dokładniej oraz finalnie lepiej zadania kończą osoby powyżej 50. roku życia. Wynika to z tego, że przykładają oni o wiele więcej uwagi do kwestii technicznych czy samego szkolenia, co przekłada się na większe doświadczenia wyciągnięte z ich realizacji. Zwykle nie mają oni kontaktu z tego typu technologią, więc wstępne wykłady na temat obsługi samych gogli czy manipulatorów traktują z dużo większą powagą niż młodsza kadra. To sprawia, że zastosowanie takiego formatu szkoleń jest możliwe praktycznie w każdej spółce. Samo MissionOne jest aktywnie rozwijane, aby dopasować się do wymogów klientów oraz rynku.

Zauważalną i kluczową z punktu widzenia pracodawcy zaletą szkoleń tego typu jest kwestia ceny. I tutaj VR ma do zaoferowania bardzo korzystną ofertę – raz zakupione gogle lub kilka ich zestawów pozwalają na ciągłe szkolenie pracownika. Z kolei oprogramowanie można stale rozwijać i dopasowywać do wymogów firmy oraz do trendów, jakie pojawiają się na rynku. Dlatego zmiany w kwestii szkolenia nie wymagają nowego sprzętu. A to docenią wszelacy pracodawcy, którzy nie mogą sobie pozwolić na szkolenia w rzeczywistości np. przedstawiciele branży transportowej. Ściągnięcie treningowego samolotu bądź przedziału kolejowego to dużo większe koszta, niż zestaw VR. Dodatkowo odpada potrzeba ściągania pracowników w jedno miejsce – wystarczy pomiędzy oddziałami spółki przerzucać zestaw do wirtualnej rzeczywistości wraz z odpowiednią osobą, która szkolenie poprowadzi.

Kongres ACC – HTC

Przyszłość widziana wirtualnymi oczami

Jeszcze parę lat temu wydawało się, że wirtualna rzeczywistość zostanie ciekawostką podobną do technologii AR czy telewizorów 3D. Co prawda były szumne zapowiedzi, że nadchodzi rewolucja, chociażby w domenie gier cyfrowych, ale cóż – mamy 2023 rok, a VR, chociaż ma jakąś pozycję na rynku rozrywkowym, to nie jest nawet w czołówce najpopularniejszych platform. Wciąż ograniczenia sprzętowe oraz przestrzeni sprawiają, że komputer czy konsola są dużo lepszym wyborem dla przeciętnego gracza niż okulary VR.

Mimo tego nie można odmówić, że VR świetnie odnajduje się w innych sferach, chociaż niekoniecznie jest ona publiczna. Nie ukrywam, że wizyta u 4Results dała mi świeże spojrzenie na tę technologię nie tylko pod kątem rozrywkowym. Będę na pewno śledził jej dalszy rozwój i liczył, że pewnego dnia rozwinie się ona także pod kątem gier cyfrowych. Na ten jednak moment o wiele lepiej sprawdza się w innych i całkiem zaskakujących segmentach.

Mateusz Zelek

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments