Gaming Factory tworzy własny zespół deweloperski

Mateusz Adamkiewicz, prezes zarządu Gaming Factory, w rozmowie z ISBtech o najbliższych planach rozwojowych (wydawniczych i produkcyjnych) spółki oraz rynku gamingowym.

Co jest obecnie największym wyzwaniem na rynku gier z perspektywy wydawcy?

Największe problemy to rosnąca konkurencja, rosnące koszty działalności i trudności z pozyskaniem pracowników. Nie są to może zjawiska zupełnie nowe, ale mam wrażenie, że w ostatnich latach to wszystko przybrało na sile, zwłaszcza po boomie związanym z branżą gamingową. Natomiast mam wrażenie, że aktualnie trwa okres normalizacji sytuacji na rynku – widzimy konsolidację mniejszych podmiotów, wiele małych projektów nie zostało dowiezionych, więc co jakiś czas pojawiają się szanse na rekrutację kolejnych osób.

Jakie kluczowe inwestycje poczyniliście w ostatnich miesiącach?

Dla nas kluczową inwestycją zawsze są ludzie. Cały czas staramy się rozwijać zespół własny, a także dążymy do współpracy z jak najlepszymi producentami. Pewną nowością dla nas, jako wydawcy jest tworzenie własnego zespołu deweloperskiego. Robimy to trochę z konieczności, ponieważ niektórzy kontrahenci nie wywiązali się z podpisanych umów, ale przede wszystkim mamy takie ambicje i widzimy taką potrzebę dla lepszej kontroli jakości.

Nad iloma projektami obecnie pracujecie?

Jest to nieco ponad 10 projektów wydawniczych o zróżnicowanej wielkości. Część z nich jak ZooKeeper czy Electrician Simulator są już na ukończeniu i wkrótce będą miały premiery. Z drugiej strony na ich miejsce pewnie wejdą kolejne. Natomiast na pewno nie wrócimy do masowej produkcji gier, chcemy mieć mniej projektów na raz, za to pod większą kontrolą i lepszej jakości.

Która wasza gra ma największy potencjał sprzedażowy?

Na ten moment to zdecydowanie Electrician Simulator, który będzie miał premierę we wrześniu. Jest to projekt, który ma największą społeczność i zainteresowanie wśród graczy. My dokładamy wszelkich starań aby przez te 2 miesiące maksymalnie dopracować grę. Jeśli chodzi o jej zawartość to projekt jest już w zasadzie zamknięty, teraz trwa typowy „polishing”.

Jak obecnie przedstawia się średni budżet waszych gier?

Średnia kwota na ten moment to około pół miliona złotych, mamy kilka mniejszych i droższych projektów, ale za te pieniądze da się zrobić ciekawy produkt. Myślę, że czasy kiedy można było zrobić niezłą grę za 200 tysięcy złotych generalnie minęły, poza typowo małymi grami indie.

Czy w przyszłym roku planujecie projekty o wyższym budżecie?

Prowadzimy pewne negocjacje odnośnie jednego ciekawego projektu, ale trudno powiedzieć czy umowa zostanie podpisana. Natomiast tak, jak wspomniałem wcześniej, naszym priorytetem jest praca nad aktualnie posiadanymi licencjami.

Czy oprócz wydawania gier chcecie tworzyć w pełni własne produkcje?

Tak, dwie pierwsze gry które wyjdą spod szyldu naszego studia to Buried in Ice oraz Knight Simulator. Chciałbym, abyśmy byli w stanie prowadzić dwa samodzielne projekty na raz oraz okazjonalnie pomagali zewnętrznym studiom w ukończeniu zleconych produkcji.

Czy planujecie wejść w segment gier VR, jeżeli tak to z jakimi projektami?

Sfinansowaliśmy produkcję Jousting VR, która jest produkowana i wydawana przez spółkę VRAAR. Gra ukaże się jeszcze w tym roku i będzie to dla nas pewne przetarcie na tym rynku, chociaż w zasadzie jesteśmy w tym wypadku głównie inwestorem. Natomiast jako pełnoprawny wydawca chcemy zaprezentować grę wspólnie ze spółką zależną Ultimate VR, aktualnie trwają prace prototypowe, ale projekt jest stosunkowo niewielki i powinien w przyszłym roku trafić na platformę Oculusa.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments