San Francisco blisko blokowania technologii biometrycznej

San Francisco, jako pierwsze miasto w USA, decyduje właśnie o zablokowaniu technologii rozpoznania twarzy. W pierwszym głosowaniu ośmiu z jedenastu w radzie SF poparło projekt. W przyszłym tygodniu odbędzie się drugie głosowanie, które przesądzi o wprowadzeniu nowego prawa do legislacji miasta. Ireneusz Wiśniewski, dyrektor zarządzający F5 Poland. ocenia decyzję władz amerykańskiego stanu.

W ostatnich latach wraz z rozwojem technologii, zauważamy zwiększenie zainteresowania bezpieczeństwem internetowym i kwestiami prywatności. Przejawia się to m.in. w nowej legislacji jak dyrektywy NIS i RODO.

Ich zadaniem jest tworzenie warunków, w których dane osobowe będą odpowiednio traktowane przez organizacje. Jednocześnie technologia staje się coraz bardziej powszechna i wielu ludzi zaczyna postrzegać ją jako uciążliwą, a także zauważa jej negatywny wpływ na życie.

Decyzja San Francisco, światowego technologicznego hubu, o zablokowaniu możliwości korzystania z technologii rozpoznawania twarzy dla wielu osób może się wydawać zaskakująca. Tymczasem jest to dowód na to, że z technologią ciągle wiążą się ogromne wyzwania, szczególnie te dotyczące zachowania prywatności. Główne obawy związane z biometrią dotyczą sposobów przechowywania i używania danych.

Mimo że żyjemy w cyfrowych czasach – administracje rządzące i organizacje nie mają bogatych osiągnieć i doświadczeń w cyberochronie, przez co systemy przechowujące i przetwarzające dane biometryczne stają się łakomym kąskiem dla hakerów.

Skrajnie odmienną sytuację zauważamy w Chinach. Tam technologie biometryczne, w tym rozpoznawanie twarzy, są szeroko rozpowszechnione. Dotyczą one niemal każdego aspektu życia, od rejestrowania ruchu ulicznego i identyfikowania osób łamiących przepisy, po monitorowanie nastrojów dzieci w szkołach. To jednak wyjątkowy przykład – w innych częściach świata nadal sądy determinują wpływ technologii i jej implikacje związane z prywatnością.