Strona główna e-Rozrywka Bank ma ofertę dla tego co Boniek nazywa patologią

Bank ma ofertę dla tego co Boniek nazywa patologią

Pan Zbigniew Boniek nazywa e-sport „świadectwem pewnej patologii”. O tym, że ma o nim nikłą i przesiąkniętą stereotypami wiedzę świadczy chociażby to, że określa go jako „walenie w joystick”. Legendarny piłkarz i prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej (PZPN) nie szczędzi ostrych słów e-sportowi, ponieważ zapewne intuicyjnie czuje, że konkurencja dla jego dyscypliny jest bardzo mocna.

Żadna inna gałąź szeroko pojętej rywalizacji nie rozwija się w tak ogromnym tempie i nie zabiera innym dyscyplinom nie tylko sportowców, ale przede wszystkim fanów. Gwiazdy e-sportu są już traktowane jak piłkarscy idole, a pieniądze zaangażowane w gaming są już naprawdę poważne. Jeśli jakakolwiek dyscyplina sportowa ma zagrozić dominacji piłki nożnej, to jest to właśnie cyfrowa rozrywka.

Ikona piłki nie może zaakceptować, że idzie nowe, a „ikona mobilności” płynie z duchem czasu i kieruje do graczy specjalną ofertę. mBank bardzo stara się być w modnych trendach i przygotował ofertę produktową dedykowaną graczom. Instytucja uruchomiła promocję skierowaną do gamingowej społeczności. Użytkownicy konsol mają szansę otrzymać nawet 3 kody uprawniające do 3-miesięcznej subskrypcji PlayStation Plus w zamian za otwarcie rachunku i aktywne korzystanie z niego. Dodatkowo nowi klienci – gracze mogą otrzymać kartę debetową z własną grafiką oraz całkowicie darmową eKartę do płacenia w internecie.

O cyfrowej rozrywce jako już niemal stylu życia mówił w rozmowie z ISBtech dyrektor marketingu Sony Interactive Entertainment Maciej Kmiołek.

„Na razie jesteśmy zdumieni i zadowoleni z tego, jak wiele osób próbuje ‘czegoś nowego’, jeśli chodzi o gatunki gier. Dla nas jest to bardzo dobry sygnał, bo branża musi się rozwijać, branża musi szukać nowych rozwiązań z innowacyjnością na czele” – wskazuje dyrektor marketingu firmy Maciej Kmiołek.

Obserwując rynek, uważa, że polscy gracze są bardzo zaangażowani, bardzo aktywnie korzystają ze wszystkich nowych usług. Dużą wagę firma przykłada do takich kategorii jak PlayLink.

„Widzimy, że polski rynek jest bardziej chłonny, jeżeli chodzi o gry familijne, czy tzw. casual’owe. Polski konsument jest bardzo otwarty na tego typu nowe propozycje. Z drugiej strony, za każdym razem, kiedy wprowadzamy produkty high-end, jak PS4 Pro czy PS VR też mamy wierną grupę fanów, którzy są zainteresowani innowacyjnością. Mamy więc ciekawy rynek z aktywnymi, zaangażowanymi konsumentami, a jednocześnie – bardzo duży potencjał, jeśli chodzi o graczy mniej zaangażowanych, którzy po pewnym czasie docierają do nas. Jeżeli mamy właściwy produkt, polscy konsumenci są bardzo zainteresowani rodzinnymi produkcjami” – podsumował szef marketingu Sony Interactive Entertainment.

ISBtech miał przyjemność grać w „To jesteś Ty” na PS4 i gra dostarczyła ogromną dawkę pozytywnych emocji i rozrywki niezależnie od płci, wieku, czy poglądów grających. Autentycznie budowała więzi między ludźmi. Tymczasem czy musimy przypominać, że ulubiona dyscyplina szefa PZPN to z kolei niestety branża wokół którego powstała subkultura wręcz zwalczających się grup kibicowskich, niezdrowej konkurencji i ogromnej dawki międzyludzkiej nienawiści…Brzmi patologicznie?

Nie tylko bank dostrzegł potencjał gamingu. Dużo mówi o tym Paweł Śmigielski z HyperX w rozmowie z ISBtech. Jeszcze kilka lat temu sponsoring topowej grupy gamingowej (5 graczy, którzy w kilkunastu miejscach na świecie w ciągu roku grają w zawodach o punktowane miejsca, co przekłada się na profity, nagrody, sławę i oczywiście pieniądze) kosztował kilkaset tysięcy USD rocznie.

„Dzisiaj ta sama grupa nie rozmawia już o pieniądzach mniejszych niż milion USD za roczny kontakt. Myślimy, że za kolejne kilka lat to będą jeszcze kilkukrotnie większe kwoty. Jeśli komuś przypomina to sytuację w piłce nożnej, to jest to bardzo dobre skojarzenie” – uważa regionalny szef Kingston.

Coraz większa popularność branży gamingowa sprawia, że zdobywa ona coraz potężniejsze budżety marketingowe.

„Widzimy coraz większe marki, nie związane tradycyjnie z grami, które idą w kierunku sponsoringu grup gamingowych i rynku graczy. Chodzi o dostanie się do umysłu kogoś, kto w taki sposób spędza czas. Sprzedawcy samochodów, jedzenia, które nigdy wcześniej nie dostarczyły ani jednego produktu czy usługi na rynek graczy są głodni tego rynku. Ponieważ jest to świetny target – to grupa, w której można spowodować niesamowite przywiązanie do marki. Utożsamianie z daną grupą gamingową wywołuje te same emocje, jak koszulka Barcelony czy Realu Madryt. To powoduje, że jesteśmy gotowi kupować produkty sponsora ‘mojej’ drużyny” – potwierdza Śmigielski.

Na ubiegłorocznym Intel Extereme Masters w Katowicach hostessy rozdawały… maszynki do golenia Gilette. Na Poznań Gama Arena ledwo sprzed kilku miesięcy gigantyczne stoisko miała sieć handlowa Carrefour, która z grami miał dotychczas tyle wspólnego, że miała je w swojej ofercie, ponieważ w ofercie hipermarketów jest niemal wszystko. Zmówili się sponsorować „patologię”, czy może powoli zacząć mówić… Bye bye dotychczas znana piłko kopana?

epoint