OZE Biomar liczy na odblokowanie KPO i myśli o debiucie giełdowym – poinformował ISBNews założyciel spółki, Marcin Biechowski.

Rozwijamy się bardzo szybko, w ubiegłym roku mieliśmy ponad 38 mln zł przychodów. Liczymy na odblokowanie KPO, które przewiduje dla Polski aż 25 mld euro w postaci kredytów i dotacji na rozwój sieci energetycznych i fotowoltaiki. – powiedział ISBNews Marcin Biechowski.

Odblokowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy spowodowałoby, że rynek fotowoltaiki w Polsce – który w ostatnim roku dostał zadyszki – może szybko dokonać skoku cywilizacyjnego.

Według zrewidowanego w kwietniu br. KPO, polska energetyka mogłaby w różnych formach wsparcia (pożyczki i granty) otrzymać nawet 25 mld euro na działania związane z RePowerEU! To wystarczyłoby na gruntowną modernizację przestarzałych sieci przesyłowych, które nie są w stanie przyjąć zwiększonej produkcji z instalacji fotowoltaicznych.

Marcin Biechowski, założyciel OZE Biomar

W perspektywie 2-3 lat debiut na GPW może być dla nas najlepszym rozwiązaniem pozwalającym na pozyskanie finansowania pozwalającego na obsługę dużych instalacji i farm fotowoltaicznych. Oczywiście na bieżąco obserwujemy rynek i kondycję samej giełdy. – mówi Marcin Biechowski.

Działająca od 13 lat gdyńska spółka OZE Biomar, właśnie przekroczyła liczbę 8000 instalacji fotowoltaicznych w całej Europie o łącznej mocy ponad 190 MW i teraz mocno stawia na wielkoskalowe realizacje u klientów instytucjonalnych.

W najbliższych latach czeka nas gwałtowny wzrost rozwoju instalacji na dachach zakładów produkcyjnych, halach magazynowych i budynkach użyteczności publicznej. – mówi Marcin Biechowski.

OZE Biomar już teraz ma bardzo dużo zamówień na farmy fotowoltaiczne i instalacje dachowe z ogniw opartych o technologię krzemową na różnego rodzaju magazynach, zakładach produkcyjnych, stacjach benzynowych, salonach samochodowych, sklepach, a nawet zakładach karnych. Ich właściciele już teraz dostosowują się do przyszłych wymogów unijnych, ale też potrafią liczyć.

Taka inwestycja w świetle dyrektywy unijnej nie tylko będzie obowiązkowa, ale już teraz jest bardzo opłacalna, bo zwrot kosztów osiąga się w okresie od 8 miesięcy do 5 lat, w zależności od charakteru inwestycji. – dodaje założyciel OZE Biomar.

Wszystko wskazuje na to, że czeka nas kolejna fala fotowoltaicznego boomu – zresztą nie mamy wyjścia. Zgodnie z dyrektywą unijną, od roku 2029 każdy nowo budowany dom jednorodzinny będzie musiał posiadać instalację fotowoltaiczną. Wcześniej, bo od 2026 instalacje fotowoltaiczne mają obowiązywać na wszystkich nowych obiektach publicznych i komercyjnych o powierzchni użytkowej ponad 250 m², a rok później taki obowiązek dotyczył będzie wszystkich istniejących obiektów komercyjnych i publicznych. Oznacza to gigantyczną rewolucję dla branży fotowoltaicznej i złote czasy dla firm w niej działających.

Pytanie, czy ten dynamiczny rozwój fotowoltaiki wytrzyma system przesyłu i magazynowania energii, który jest mało wydolny, co powoduje, że zakłady energetyczne niekiedy odmawiają nowych przyłączeń elektrowni o mocy ponad 50kW. Jeśli nie będziemy modernizować sieci, to nie ma szans na dalszy rozwój OZE.

Zdaniem Przemysława Kozłowskiego, Dyrektora ds. Inwestycji, Bruk-Bet Energia Sp. z o.o. – rozwiązanie jest proste: odblokowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Bez tych pieniędzy modernizacja będzie dużo wolniejsza, a jej koszty zostaną przerzucone na odbiorców energii, która będzie dużo droższa niż teraz. Poza tym rozwój nie tylko fotowoltaiki, ale całego OZE znacznie zwolni. Już teraz większość wniosków o przyłączenie dużych producentów energii jest odrzucanych ze względu na niewydolność sieci. Ważne jest też uproszczenie procedur i dostęp prywatnych inwestorów do informacji o możliwej „obciążalności” sieci w danej lokalizacji. To co mamy teraz to pudrowanie rzeczywistości. – powiedział ISBNews Przemysław Kozłowski z Bruk-Bet Energia Sp. z o.o.

Czasu jest mało, zwłaszcza że mamy do czynienia z przyspieszonym postępem technologicznym. Co prawda ogniwa fotowoltaiczne oparte na krzemie są już prawdopodobnie blisko swojego maksimum wydajności (20-25%), ale bardzo obiecująco wyglądają prace związane z użyciem perowskitów i innych materiałów cienkowarstwowych.

W perspektywie kilkunastu lat dojdziemy pewnie do sytuacji, kiedy budynki (nie tylko dachy) będą pokrywane farbą zawierającą ogniwa fotowoltaiczne i wszyscy będziemy właścicielami minielektrowni w swoim domu czy mieszkaniu. Dodatkowo rozwijać się będzie mikrofotowoltaika i nietrudno sobie wyobrazić, że będziemy ładować swoje komórki, podpinając je do noszonej przez nas marynarki, czy koszuli. – mówi Marcin Biechowski.

Marcin Biechowski z OZE Biomar dodaje, że mimo tych czasowych problemów, rewolucji OZE nic już nie powstrzyma. – Oprócz energetyki solarnej, rozwija się wiatrowa i morska (wykorzystanie pływów), pracuje się nad geotermią, a za rogiem jest energetyka wodorowa, która w dłuższej perspektywie może najbardziej zmienić gospodarkę energetyczną ludzkości.

Polska już teraz jest jednym z liderów tego rynku. Jak wyliczył Instytut Energetyki Odnawialnej (IEO), w 2022 r. Polska znalazła się na drugim miejscu w Europie pod względem przyrostu mocy zainstalowanej w fotowoltaice (wyprzedziły nas tylko Niemcy). Na koniec 2022 r. moc zainstalowana fotowoltaiki przekroczyła 12,4 GW – czyli o 61 proc. więcej niż w roku 2021. Daje nam to 6 miejsce ogółem (produkujemy ponad 5% całej solarnej energii elektrycznej w UE), ale przy obecnej dynamice, według prognoz IEO na koniec 2025 roku Polska, osiągając moc 26,8 GW, trafi do pierwszej trójki krajów UE pod względem łącznej mocy zainstalowanej i stanie się czwartym wytwórcą energii elektrycznej ze słońca w Europie.

Z kolei według „Planu Rozwoju Systemu Przesyłowego do 2032 roku” opublikowanego przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, udział OZE w ogólnej produkcji energii elektrycznej w Polsce już w 2030 roku wyniesie 50%.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments