Tomasz Jankiewicz, Chief Technology Officer w Esri Polska, w analizie dla ISBtech o rozwoju w zeskanowanym świecie, w którym… data is for all.

Kiedy w latach 60. ubiegłego wieku zaczęły się tworzyć podstawy GIS, czyli systemu informacji geograficznej, jedynie niewielka grupa osób była przekonana o znaczeniu tej technologii i (dość mgliście) widziała skalę jej zastosowań. Od tamtej pory nastąpił jej ogromny rozwój, który sprawił, że jest to coraz częściej jedna z podstawowych technologii, bez której funkcjonowanie firm, organizacji, ale także nas wszystkich, jest utrudnione, jeśli nie po prostu niemożliwe.

Tomasz Jankiewicz – Chief Technology Officer w Esri Polska

Jeśli nie dostrzegamy tego wpływu, to tylko znak, że powinniśmy baczniej się przypatrywać. Niemal każdy rodzaj działalności człowieka da się opisać w kategoriach przestrzennych. A jeśli tak, to można go przedstawić na mapie. Oglądając zaś taką mapę, znacznie łatwiej jest np. podejmować decyzje, niż robiąc to na podstawie danych w tabeli. Ta konkluzja legła u podstaw technologii GIS, której dynamiczny rozwój nieustająco obserwujemy.

Ucieczka do miast

Przeprowadzone przez Unicef badania wskazują, że do 2050 roku 70 proc. ludzi na całym świecie będzie żyło w miastach. Tak wysoka koncentracja populacji na stosunkowo niewielkim obszarze będzie zaś rodzić konkretne wyzwania, do których szereg metropolii stara się przygotować już dziś.

Choćby zapewnienie przysłowiowego „dachu nad głową” potencjalnym nowym mieszkańcom wymagać będzie ogromnego budowlanego i planistycznego wysiłku. Tymczasem spowolnienie gospodarki wywołane powszechnym lock-downem wpływa na branżę budowlaną, która w najbliższym czasie może zmierzyć się ze spadkiem liczby realizowanych inwestycji.

Szukając rozwiązań, które pomogą w redukcji kosztów i zoptymalizują pracę, deweloperzy coraz częściej zwracają uwagę na tak zwany GeoBIM. Stanowi on połączenie technologii BIM (modelowania informacji o budynkach) z danymi geoprzestrzennymi. Kluczowa w tym rozwiązaniu jest możliwość stworzenia jednego planu budowy w środowisku 3D dla wszystkich podwykonawców.

Takie podejście pomaga w błyskawicznym wykrywaniu nieprawidłowości, kolidowania ze sobą różnych struktur i sieci potrzebnych do sprawnego działania budynku, problemów związanych z odpowiednim ułożeniem cyklu prac poszczególnych ekip itp. GeoBIM pozwala przewidzieć tego typu kolizje jeszcze na etapie projektowania, więc błędy i problemy można wyeliminować bez ponoszenia kosztów związanych z przeróbkami dokonywanymi w rzeczywistości czy przestojami w pracach budowlanych.

Taki projekt inwestycji ma szerokie zastosowania. Projektantom w trójwymiarowej rzeczywistości znacznie łatwiej odpowiednio rozplanować całą infrastrukturę bez żadnych kolizji, a wykonawcy mogą lepiej zaplanować swoje działania. Wreszcie korzysta na tym także przyszły mieszkaniec, który mimo tego, że dokonuje zakupu inwestycji, która dopiero jest w trakcie realizacji, może, dzięki wirtualnej rzeczywistości, odbyć spacer po swoim mieszkaniu. W efekcie łatwiej mu podjąć decyzję.

Świat zeskanowany

Aby daną inwestycję (budynek, drogę, rurociąg) odpowiednio wpasować w istniejąca infrastrukturę, konieczna jest wiedza na temat tego, w jakim środowisku realizowany będzie projekt. Trzeba więc dane te zebrać z obszaru inwestycji i zapisać w postaci cyfrowej. Tradycyjne ich pozyskiwanie byłoby jednak niezwykle czaso- oraz kosztochłonne.

Z pomocą przychodzi więc technologia LIDAR, czyli skanowanie laserowe 3D. Do wykonania cyfrowego modelu 3D danej lokalizacji wykorzystuje ona wiązkę laserową, która odbija się od istniejących obiektów i wraca do urządzenia skanującego. Podobnie jak w radarze, który wykorzystuje fale radiowe, obraz rzeczywistości tworzony jest na podstawie pomiaru czasu, jaki mija pomiędzy wysłaniem wiązki światła a jej powrotem do urządzenia.

To pozwala na stworzenie niezwykle precyzyjnej cyfrowej mapy wybranego obszaru i wpasowanie w niego planowanej inwestycji tak, aby nie kolidowała ona z innymi, istniejącymi już założeniami, jak sieci energetyczne, drogi, inne budynki etc. To rozwiązanie znów pozwala przyspieszyć proces realizacji inwestycji, umożliwiając wyeliminowanie niepotrzebnych przestojów związanych z błędami w projekcie.

Bezzałogowce

Do wykonywania skanów LIDAR świetnie nadają się drony. To kolejny segment rynku, który dziś przeżywa ogromny rozwój. Nadzieje wiąże z nim dziś szereg branż, nie tylko budownictwo, ale także transport i logistyka, energetyka, służby państwowe i szereg innych. Zdaniem Polskiego Instytutu Ekonomicznego, branża dronowa może wygenerować od 576 do nawet 900 mld złotych do 2026 roku.

Na razie urządzenia te wymagają nieustannego czuwania nad nimi operatorów, ale na horyzoncie pojawiają się już zmiany w postaci lotów autonomicznych. Potwierdzeniem tego jest m.in. pierwszy autonomiczny lot drona w Polsce – na trasie ze szpitala MSWiA przy ul. Wołoskiej do Centralnego Szpitala Klinicznego UCK WUM przy ul. Banacha w Warszawie.

Dron pokonał wyznaczoną trasę dzięki mapie, do której analizę przeszkód i wyznaczenie stref bezpieczeństwa przygotowała Esri Polska. Firma opracowała również koncepcję modelowania 3D przestrzeni powietrznej. Bo sam dron to nie wszystko. Aby lot mógł się odbyć, potrzebne są rozwiązania techniczne i programistyczne. Wizualizacja i opracowanie bezpiecznej i optymalnej trasy są możliwe m.in. dzięki systemom informacji geograficznej.

Drony pozwalają na wykonywanie działań, które do tej pory były realizowane przez duże i energochłonne maszyny, takie jak samoloty czy samochody. Bezzałogowe statki powietrzne już dziś pomagają w wykrywaniu pożarów, poszukiwaniu osób zaginionych czy szybkim transporcie na niewielkie odległości. A wg Federalnej Agencji Lotnictwa, tylko w USA zarejestrowanych jest już dziś 1,5 mln dronów.

Trend ich wykorzystania – znów ze względu na możliwość przyspieszenia dzięki nim wielu procesów i obniżenia ich kosztów – będzie narastać, a kluczowa w ich autonomicznym działaniu będzie technologia GIS.

…and data for all…

Możliwość budowy infrastruktury technicznej i programistycznej do nawigacji dronów łączy się bezpośrednio z trendem demokratyzacji danych, który w przypadku rozwiązań z obszaru GIS jest szczególnie ważny. Niegdyś bowiem z informacji zgromadzonych w postaci cyfrowej, choćby właśnie geolokalizacyjnych, korzystać mogli jedynie wyspecjalizowani analitycy (data scientists), którzy potrafili dokonać na nich właściwych operacji i wygenerować analizy pozwalające na wyciągnięcie wniosków.

To mocno ograniczało użyteczność zebranych danych i powodowało, że mimo ich posiadania nie były w pełni wykorzystane. Sposobem na to okazało się wprowadzenie prostych w obsłudze rozwiązań do standaryzacji i analizy danych. Dzięki nim każdy dziś jest w stanie wykorzystać takie narzędzia, jak właśnie system analizy geograficznej (GIS), bez konieczności długotrwałego zdobywania wiedzy.

W związku z tym wiodące firmy tworzą dziś przyjazne dla pracowników rozwiązania  np. platformy GIS, dzięki którym cała działalność biznesowa tych przedsiębiorstw coraz bardziej opiera się na informacjach pochodzących z  wystandaryzowanych i czytelnych danych z dowolnych źródeł. Po co to robią?

Bo demokratyzacja danych i rozwiązania location intelligence bazujące na GIS pomagają pracownikom różnych szczebli w podejmowaniu szybszych i lepszych decyzji. A to przynosi wymierne korzyści organizacjom.

Biznes na odległość

Licznym firmom, obecnie przede wszystkim z branży handlowej i e-commerce, usługowej i finansowej przynosi korzyści także kolejna nowa technologia: geoblockchain. Światowa pandemia koronawirusa uziemiła miliony osób, nie pozwalając im na osobiste kontakty. To zaś znacznie utrudniło zawieranie umów handlowych i dokonywanie transakcji oraz spowodowało luki w łańcuchach dostaw.

Tymczasem geoblockchain pozwala na natychmiastowe rejestrowanie transakcji oraz weryfikację autentyczności produktów. Rozwiązanie sprawdza się także w zarządzaniu łańcuchem dostaw. Wykorzystanie technologii do rejestrowania i monitoringu przepływu towarów pozwala prześledzić całą drogę produktu od wytwórcy do punktu sprzedaży. W przypadku firm z sektora finansowego zaobserwować zaś można zamiar wykorzystania tej technologii w takich obszarach jak inteligentne umowy (smart contracts), zarządzanie tożsamością w sieci czy transfer kapitału.  Sektor automotive zaś skupia się na kwestiach dostępu do samochodów, np. udostępnianych do wynajmu.

Jak to działa?

Otóż zwykły rejestr blockchain pokazuje to, co się zdarzyło, np. towar X został przekazany od dostawcy Y do odbiorcy Z. Dodanie do rejestrów informacji pochodzących z urządzeń połączonych w sieć (czujników i sensorów), pozwala sprawdzić nie tylko to, jakie towary zostały przekazane, ale również to, gdzie miało to miejsce i w jakich warunkach. To zaś pozwala na uwierzytelnienie, że towar, który otrzymał odbiorca, jest tym samym, który został do niego wysłany przez nadawcę i cały czas przebywał w odpowiednich warunkach.

Wszystkie te operacje da się zaś czytelnie przedstawić na odpowiednich panelach kontrolnych, aby osoba, której przyjdzie zweryfikować dane, nie miała najmniejszych kłopotów z ich odczytaniem.

Wzrost zapotrzebowania

Zwiększone wykorzystanie danych geolokalizacyjnych w wielu obszarach działalności ludzi oraz rozwój technologii chmurowej sprawił zaś, że na rynku pojawiły się już oferty firm, które proponują dostęp do danych geolokalizacyjnych w modelu MaaS czyli mapowanie jako usługa. Bez kłopotu można znaleźć firmę, która, po wykupieniu przez użytkownika odpowiedniej subskrypcji, udostępni mu odpowiednią mapę czy wysokiej jakości zdjęcia satelitarne każdej lokalizacji na świecie.

Według Grand View Research, Inc. do 2025 roku rynek usług świadczonych w modelu MaaS ma być wart ponad 8 miliardów dolarów. Skoro zaś pojawili się dostawcy tego typu rozwiązań, możemy się spodziewać, że skala wykorzystania danych geoprzestrzennych w firmach czy instytucjach publicznych zacznie przyrastać w jeszcze szybszym tempie.

Nie tylko biznes

Powyższe przykłady odnosiły się do wykorzystania technologii GIS przede wszystkim w działaniach firm i instytucji publicznych. Mają więc one jedynie pośrednie przełożenie na życie nas wszystkich. Wydarzenia ostatnich miesięcy udowodniły jednak, że technologia ta może równie dobrze wpływać na zachowania każdego z nas.

Chodzi o pandemię koronawirusa i jej rozprzestrzenianie się zarówno w skali świata, jak i w Polsce. Możliwość śledzenia w czasie rzeczywistym tego, jak rozprzestrzenia się ona po świecie, umożliwiły aplikacje, bazujące na danych geolokalizacyjnych. Jedno z takich rozwiązań – które szybko zdobyło popularność, opracowali specjaliści z ESRI Polska.

Dzięki niemu skalę nasilenia epidemii może na bieżąco śledzić każdy, nawet osoby nie posiadające specjalistycznej wiedzy technicznej. Aplikacja w czytelny sposób podaje m.in. bieżące informacje o miejscach, w których doszło do zarażenia, lokalizacje szpitali zakaźnych czy liczbę zakażonych w województwach.

W efekcie, dzięki temu rozwiązaniu, każdy może podejmować świadome decyzje odnośnie stosowanych zabezpieczeń. Podobne rozwiązania zastosować zaś można do każdego rodzaju klęsk żywiołowych czy katastrof, zwiększając tym samym bezpieczeństwo ludzi.

Wszystkie powyższe rozwiązania bazują na technologii GIS, czyli wykorzystują dane geolokalizacyjne. Dzięki temu podnoszą efektywność firm i organizacji, usprawniają przebiegające w nich procesy decyzyjne i obniżają koszty ich działalności. Pozwalają także zwiększyć bezpieczeństwo nas wszystkich, ułatwiając zarządzanie klęskami żywiołowymi i sytuacjami kryzysowymi. A przecież pełne wykorzystanie potencjału technologii GIS dopiero się rozpoczyna.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments