Marcin Kosman, joint CEO better.gaming agency, w komentarzu eksperckim dla ISBtech o mijającym roku w świecie gamingu i perspektywach 2024 roku.

Marcin Kosman, better.gaming agency

Rok 2023 w świecie zostanie zapamiętany na dwa sposoby. Pierwszy to perspektywa graczy – minione 12 miesięcy obfitowały w ogrom kapitalnych gier, od Baldur’s Gate III, przez The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom, po Alana Wake’a 2, by wymienić tylko kilka.

Również polskie tytuły zaznaczyły swoją pozycję – my mieliśmy okazję popracować przy takich hitach, jak Ghostrunner 2 czy The Lords of the Fallen, ale świetnie poradziły sobie również House Flipper 2 czy Contraband Police. Zdecydowanie było w co grać.

Drugi sposób to perspektywa samej branży. Najwięksi wydawcy zwalniali, a najmocniej odczuli to sami pracownicy. Organizacje związkowe szacują, że masowe zwolnienia objęły ok. 7000 osób (w porównaniu do 1000 rok wcześniej). Samo Epic Games, które ma teoretycznie kieszenie bez dna dzięki wciąż hitowemu Fortnite, zwolniło 800 osób, a duże fale zwolnień miały też miejsce między innymi w grupie Embracer czy dywizji Amazona zajmującej się grami.

Z jednej strony to odprysk masowych zwolnień w branży technologicznej, z drugiej samonapędzający się mechanizm, “skoro inni zwalniają, to i u nas czas na restrukturyzację, zanim będzie za późno”.

Atmosferę niepewności podgrzewają takie wydarzenia, jak afera wokół silnika do gier Unity, którego producent nagle zapowiedział wprowadzenie opłaty za każdą instalację gry opartej na ich rozwiązaniu. Wiele firm musiało na nowo przemyśleć swoją strategię działania, a tworzenie biznesplanu w oparciu o tak niepewne fundamenty skłania do ostrożności.

2024 rok będzie fazą przejściową i szykowaniem się do odbicia – hitów będzie mniej, bo na ich kolejną falę poczekamy, a wydawcy skupią się na zwieraniu szyków, co daje pole do popisu mniejszym, niezależnym studiom.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments