Tomasz Przygucki, właściciel firmy TrybEco, ekspert ds. elektromobilności, który uczestniczył wvkonsultacjach ustawy o urządzeniach mikroelektromobilnych, ocenia że ustawa regulująca hulajnogi to krok w dobrym kierunku, ale jej efektywność będzie zależeć od rozporządzeń.

Ustawa o urządzeniach mikroelektromobilnych do poruszania się po ścieżkach rowerowych i w przestrzeni publicznej, która weszła dzisiaj w życie to krok w dobrym kierunku, jednak to, czy faktycznie okaże się dobrym rozwiązaniem zależeć będzie od rozporządzeń do ustawy.

Ustawa w końcu wprowadza pojęcie hulajnóg elektrycznych oraz innych pojazdów z silnikami elektrycznymi (tzw. UTO Urządzeń Transportu Osobistego) przeznaczonych do jazdy po ścieżkach rowerowych. Pojawia się między innymi ograniczenie prędkości do 20 kilometrów na godzinę.

Analogiczny przepis jest na rynku niemieckim. Część modeli hulajnóg, które TrybEco ma w ofercie i która jest oferowana szeroko w Europie, ma możliwość ograniczenia maksymalnej prędkości do15, 20 i 25 kilometrów na godzinę. Te ustawienia programowane są z poziomu serwisowego. To byłoby dobre rozwiązanie. Jednak możliwe, że w rozporządzaniu będzie jedynie zakaz poruszania się z prędkością powyżej 20 kilometrów na godzinę, chociaż mogą pojawić się też inne ograniczenia parametrów technicznych, które znacząco wpłyną na rynek hulajnóg.

Wtedy pojawi się problem tego, jak prędkość i parametry będą sprawdzane, bo ciężko mi sobie wyobrazić policjantów czy strażników miejskich weryfikujących takie ograniczenia przy ścieżkach rowerowych. Jeśli to z kolei ma być na podstawie wskaźnika na hulajnodze, to pojawi się problem przekłamań wskaźników.

Wiemy też, kto będzie miał uprawnienia do poruszania się takimi pojazdami. Dzieci poniżej 12 roku życia będą mogły się poruszać jedynie za zgodą rodziców, w pobliży miejsca zamieszkania i po drogach niepublicznych. Po drogach publicznych dopiero od 12 roku życia i to z kartą rowerową. Sugerowałoby to, że w takim wypadku będzie wymagane posiadanie kasku, ale to też będzie w rozporządzeniu.

Dobrze, że uregulowana została możliwość parkowania tych pojazdów na chodniku. Zgodnie z nowo obowiązującym prawem mają one być parkowane równolegle do krawędzi jezdni i jak najdalej od niej lub w miejscach do tego przeznaczonych. Za złe parkowanie będzie odpowiadał właściciel hulajnogi.

W praktyce przepis ten najbardziej dotknie systemy sharingowe: o ile prywatni właściciele hulajnóg najczęściej dbają o swoją własność, o tyle użytkownicy systemów sharingowych niekoniecznie. Dodatkowo, w przypadku prywatnych hulajnóg nie mamy żadnego sposobu ustalenia tego, do kogo należy dana hulajnoga.

W przypadku systemów sharingowych nie mamy takiego problemu, mamy za to inny: nie mamy żadnej gwarancji, że hulajnogi nie będą celowo przestawiane tak, aby łamać przepisy. Wciąż nie wiemy, jak będzie to weryfikowane, bo takie szczegóły znajdą się w rozporządzeniu.

Choć w ustawie nie ma o tym mowy, to rozwiązanie to ma szansę zachęcić właścicieli
hulajnóg do inwestowania w parkingi i stacje ładowania – to mogą być miejsca przeznaczone do parkowania hulajnóg, ale to musi doprecyzować rozporządzenie.  To, na ile ustawa okaże się rozwiązaniem skutecznym, będzie zależeć od rozporządzeń.

Jednak co do zasady, jest to próba uregulowania do tej pory niekontrolowanego rynku hulajnóg elektrycznych i innych Urządzeń Transportu Osobistego. Mam nadzieję, że wyeliminowane zostaną te, które nie mają homologacji czy odpowiednich atestów, lub te, które są za szybkie. Istnieją modele, które mogą jechać wiele powyżej 20 kilometrów na godzinę i one powinny być traktowane jak motocykle.

Trzeba pamiętać, że tego rodzaju rozwiązania w rzeczywistości wesprą indywidualnych właścicieli: obecnie hulajnogi elektryczne mają coraz mniej przychylną prasę głównie dlatego, że nieodpowiedzialni użytkownicy zrazili do nich społeczeństwo, a odpowiedzialni niestety to brzemię z nimi dzielą. Mam nadzieję, że to się zmieni.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments