Bramy do innego świata zostały zamknięte, a elfy, szturmowcy, wiedźmini i superbohaterzy powrócili już do szarej rzeczywistości. 26. edycja Festiwalu Fantastyki Pyrkon, która odbyła się w dniach 19–21 czerwca 2026 roku, oficjalnie dobiegła końca.
Tegoroczna odsłona imprezy na Międzynarodowych Targach Poznańskich po raz kolejny udowodniła, że jest to najważniejsze wydarzenie popkulturowe w tej części Europy.
Gwiazdy, które przyciągały tłumy
Tegoroczna lista gości specjalnych była iście gwiazdorska. Wśród nich znalazł się Giancarlo
Esposito, znany choćby z roli Gusa Fringa w „Breaking Bad” czy Moffa Gideona z
„Gwiezdnych wojen”, a także polski astronauta, dr Sławosz Uznański-Wiśniewski, którego
obecność wzbudziła ogromne emocje wśród fanów kosmicznych podbojów. Nie zabrakło
również Eileen Collins, pierwszej kobiety pilotującej amerykański wahadłowiec, Michelle
Gomez znanej z „Chilling Adventures of Sabrina”, czy Andrew Wincotta, czyli głos Raphaela
z gry Baldur’s Gate 3.
Świat literatury reprezentowali m.in. Kevin J. Anderson, Victoria Holmes czy Maggie Stiefvater – autorzy, których książki od lat mają wiernych czytelników na całym świecie. Swoje miejsce na Pyrkonie znaleźli też polscy aktorzy dubbingowi, w tym Jarosław Boberek i Łukasz Nowicki, a także aktorki głosowe znane z polskiej wersji filmu „K-popowe łowczynie demonów”.
Muzycznie również było co przeżywać – na scenie zameldowały się zespoły Accantus, Twilight Force oraz Percival Schuttenbach, gwarantując uczestnikom solidną dawkę energii (i okazję do wspólnego śpiewania na całe gardło).
Do Poznania znowu przybyły elfy, wampiry i Mandalorianie. Relacja z Pyrkon 2025
Wystawcy, cosplaye, prelekcje i wioski tematyczne (czyli najjaśniejsze punkty eventu)
Oczywiście wiele osób przybywających na Pyrkon nastawionych jest przede wszystkim na… zakupy. I tutaj wystawcy nie zawiedli, choć w tym roku było ich odczuwalnie mniej. Jednak ci, którzy się zjawili, działali z pełnym zaangażowaniem. Szczególnie ciepło wspominam rozmowy z twórcami rękodzieła, osobami, które z pasją opowiadały o swoich projektach, technikach i inspiracjach. Widać było, że dla wielu z nich Pyrkon to nie tylko okazja do sprzedaży, ale też do prawdziwej wymiany myśli z innymi.
Po raz kolejny fani popkultury nie zawiedli, jeśli chodzi o cosplaye. I choć liczba strojów była zauważalnie niższa niż w poprzednich latach (co opiszę nieco niżej), ci, którzy zdecydowali się zaprezentować swoje kreacje, zrobili to z ogromnym rozmachem. Na korytarzach Targów Poznańskich można było spotkać postacie z najróżniejszych zakątków popkultury – od klasyki anime i gier, przez superprodukcje filmowe, po mniej oczywiste, niszowe inspiracje.
Jak co roku, Pyrkon nie zawiódł też pod względem programu prelekcyjnego. Wśród
dziesiątek punktów w rozpisce znalazło się coś dla każdego – od spotkań prowadzonych
przez fandomy i pasjonatów konkretnych uniwersów, przez panele tematyczne poświęcone
literaturze, grom czy historii popkultury, aż po sesje Q&A z gwiazdami, podczas których fani mogli zadawać pytania bezpośrednio swoim idolom.
Tegoroczne hale tematyczne, choć skromniejsze niż w ubiegłych latach, wciąż potrafiły przyciągnąć uwagę. Swoich fanów znalazła sekcja z klockami LEGO, a także strefa gier cyfrowych – ze stoiskami takimi jak Nintendo, The Blood of Dawnwalker czy Rayman Legends Retold. Nie mniejszym zainteresowaniem cieszyła się przestrzeń poświęcona uniwersum Star Wars oraz świat mangi i anime – wszystkie zachwycały szczegółowością wykonania. Nie zawiodły też hale przeznaczone dla miłośników gier planszowych i RPG, gdzie można było zasiąść w klimatyzowanej hali i spędzić czas ze znajomymi.
Jak co roku do Poznania ściągnęły tłumy przebierańców – relacja z Pyrkon 2024
Maskarada i Pyrkon na spontanie
Bez wątpienia jednym z najważniejszym punktów całego festiwalu była Maskarada, czyli pokaz, na który czeka się cały rok i który zawsze przyciąga tłumy. I ponownie mieliśmy do czynienia z kostiumami i inscenizacjami najwyższej jakości, a za osoby, które będą reprezentować nasz kraj na zagranicznym konkursie, trzymamy mocno kciuki. Dużą popularnością cieszył się także konkurs na projekt własny. To świetne wydarzenie, które pozwala zaprezentować swój strój na mniejszej scenie i bez większej presji.
Oczywiście nie zabrakło inicjatyw, przez które Pyrkon zapada w pamięć najmocniej. Mowa o pochodzie Ananasa, fanów Star Warsów czy Clair Obscur: Expedition 33 (i wielu, wielu innych). A także grup spontanicznie śpiewających i tańczących w różnych zakątkach targów – Belgijka jak zawsze zgromadziła tłumy gotowe do wspólnej zabawy. Nie zabrakło też wrestlingu, który przyciągał widzów głośnymi okrzykami i niemałą dawką adrenaliny, oraz koncertów (w tym roku nieco utrudnionych przez nagłe burze i deszcz). To właśnie te momenty, nieprzewidziane i czasem chaotyczne, najlepiej oddają to, z czym ten event kojarzy się najbardziej.
Nie obyło się bez wpadek
Pyrkon 2026, jak każda duża impreza, miał swoje mocne strony, ale miał też momenty, w których uczestnicy łapali się za głowę. I nie, nie chodzi tylko o przegrzane głowy, choć od tego właśnie zacznijmy.
1. Upał, którego nikt nie zamówił
Temperatura dawała się odczuć każdemu – i cosplayerom w pełnych zbrojach, i zwykłym zwiedzającym w samych t-shirtach. Pytanie, które krążyło po kuluarach (i grupach na Facebooku), było jedno: czy nie dałoby się przesunąć terminu konwentu na nieco chłodniejszą porę roku? Bo o ile atmosfera festiwalowa zawsze grzeje, to tym razem grzało dosłownie wszystko.
2. Mniej cosplayerów
Niestety rzucało się w oczy, że strojów było zauważalnie mniej niż w poprzednich edycjach. Część osób wiąże to z zaostrzonymi restrykcjami dotyczącymi broni i innych elementów wyposażenia – regulamin w tym roku był bardziej rygorystyczny, co wielu cosplayerów mogło uznać za zniechęcające, zwłaszcza przy skomplikowanych, „uzbrojonych” konstrukcjach.
3. Nieprzemyślany pyrpass
System pyrpassów miał dawać pewność, że gdy stanie się już w kolejce, na pewno otrzyma się autograf lub zrobi się zdjęcie z wybraną osobą. W teorii brzmiało to świetnie. W praktyce? Z jednej kolejki wchodziło się prosto w drugą. Niejasne było nawet to, jak w ogóle zdobyć pyrpass – strona internetowa potrafiła się wywalić w najmniej odpowiednim momencie, a całość działała na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”, co dla wielu pyrkonowiczów oznaczało odpadnięcie z gry, zanim jeszcze zdążyli kliknąć.
4. Słońce, autografy i cierpliwość na maksa
Wracając do tematu pogody. Ci, którzy mieli to szczęście (lub nieszczęście) stać w długiej kolejce po autograf czy wspólne zdjęcie, robili to w pełnym słońcu, bez żadnego zadaszenia – dopiero później wchodziło się do w miarę klimatyzowanej hali. Cierpliwość fanów zasługuje tu na osobną nagrodę.
5. Woda na wagę złota
Podobny scenariusz rozegrał się przy punktach z wodą. Zapasy się kończyły, a do beczek ustawiały się długie ogonki – znowu w pełnym słońcu! Połączenie wysokiej temperatury z niedoborem nawodnienia to nie najlepszy duet, a organizatorzy mają tu jasną lekcję na przyszłość.
6. Alkohol na konwencie – czy to w ogóle potrzebne?
Skoro organizatorzy zdecydowali się zaostrzyć regulamin dotyczący cosplayów (odbierając części fandomu możliwość zaprezentowania swoich, czasem latami szykowanych, kostiumów z bronią czy innymi „niebezpiecznymi” elementami), to nasuwa się pytanie: czemu z terenu targów nie zniknął alkohol? Trudno oprzeć się wrażeniu pewnej niekonsekwencji. Z jednej strony dba się o bezpieczeństwo na tyle restrykcyjnie, że ogranicza się swobodę twórczą uczestników, z drugiej – alkohol, który równie dobrze może generować ryzykowne sytuacje, pozostaje elementem festiwalowej rzeczywistości. Może organizatorzy powinni przemyśleć to równie dokładnie, jak zasady dotyczące broni?
7. Ochrona – między pobieżnością a niestosownością
Na koniec coś, co najbardziej zabolało: kontrole przy wejściu były powierzchowne, a sprawdzanie plecaków często ograniczało się do rzutu okiem. Do tego dochodziły sytuacje, w których ochrona pozwalała sobie na komentarze wobec uczestników, które (delikatnie mówiąc) nie powinny mieć miejsca. To obszar, który zdecydowanie wymaga poprawy przed kolejną edycją.
Do zobaczenia w przyszłym roku
Po trzech dniach szaleństwa przyszedł czas na pożegnanie – ale tylko do następnej edycji. Kolejny Festiwal Fantastyki Pyrkon odbędzie się w dniach od 18 do 20 czerwca 2027 roku, a miejscem spotkania niezmiennie pozostaną Międzynarodowe Targi Poznańskie.
Przy okazji tego ogłoszenia padły też pierwsze, naprawdę mocne nazwiska przyszłorocznych gości. Spotkać będzie można szkockiego aktora Grahama McTavisha – twarz znaną z wielu produkcji popkulturowych. To on wcielił się w krasnoluda Dwalina w trylogii „Hobbit”, Dougala MacKenziego w „Outlanderze”, Dijkstrę w Netfliksowym „Wiedźminie” oraz Ser Harrolda Westerlinga w „Rodzie Smoka”.
Fani literatury mogą oczekiwać przybycia Grady’ego Hendrixa, amerykańskiego pisarza
znanego z horrorów okraszonych sporą dawką czarnego humoru. Jego najpopularniejsze
tytuły, „Poradnik przetrwania dla miłośniczek horrorów” i „Moja przyjaciółka opętana”,
zdobyły status bestsellerów.
Ogromną niespodzianką jest natomiast zapowiedź koncertu belgijskiej grupy folkowej Laïs. To właśnie ich utwór stał się na Pyrkonie prawdziwą instytucją – Belgijka jest tańczona wspólnie przez uczestników od lat i bez niej trudno sobie wyobrazić festiwal.
Agnieszka Michalska






























































