Paweł Wieczyński, prezes DataWalk, w komentarzu dla ISBtech o liście intencyjnym MON z Palantirem i atutach platformy DataWalk i dlaczego obok globalnych partnerstw równie istotne jest konsekwentne rozwijanie i wybieranie rozwiązań, które mogą stać się fundamentem krajowej i europejskiej infrastruktury bezpieczeństwa.

Paweł Wieczyński, prezes DataWalk

List intencyjny podpisany przez Ministerstwo Obrony Narodowej i firmę Palantir to ważny sygnał, że Polska coraz lepiej rozumie cyfrowy wymiar współczesnego pola walki – jak dane, analityka i sztuczna inteligencja realnie wpływają na przebieg operacji i proces podejmowania decyzji. To właściwy kierunek, bo dziś bez przewagi informacyjnej nawet największy potencjał kinetyczny pozostaje ślepy.

Nie wiadomo, jakiego dokładnie obszaru dotyczy zapowiadana współpraca, lecz jeśli obejmuje zarządzanie polem walki, logistykę czy wsparcie dowodzenia – decyzja jest zrozumiała. Palantir to globalny lider z doświadczeniem w projektach dla sojuszników NATO, szczególnie w logistyce pola walki, gdzie posiada unikalne kompetencje i długoletnie kontrakty warte setki milionów dolarów.

Równocześnie warto, by obok współpracy z globalnymi partnerami toczyła się w Polsce szersza debata o suwerenności technologicznej w obszarze bezpieczeństwa – zwłaszcza tam, gdzie posiadamy własne kompetencje. W dziedzinach takich jak analityka wywiadowcza, kontrwywiadowcza czy śledcza Polska dysponuje technologiami klasy enterprise, które umożliwiają pełną kontrolę nad danymi, narzędziami i algorytmami.

Takim rozwiązaniem jest DataWalk – polska platforma analityczna oparta na grafach i sztucznej inteligencji, wykorzystywana przez służby i instytucje finansowe na całym świecie. Od ponad dekady rozwijamy w Polsce centrum sztucznej inteligencji i własny silnik analityczny, zaprojektowany od podstaw i opatentowany w Stanach i Europie. Radykalnie zmienia on sposób, w jaki organizacje – wojsko, policja czy największe banki – wykorzystują dane do analizy, podejmowania decyzji i wykrywania zagrożeń. To właśnie ta unikalność naszej technologii sprawiła, że DataWalk zastąpił Palantira w Departamencie Sprawiedliwości USA (MLARS), a dziś zastępuje również duży europejski projekt wart 300 mln euro, który miał być kontynentalną alternatywą dla amerykańskich systemów, lecz zakończył się niepowodzeniem.

MON inwestuje w technologie Palantir, polskim firmom też coś skapnie

Jednym z głównych powodów, dla których organizacje wybierają DataWalk, jest pełna kontrola nad danymi w lokalnej infrastrukturze, zgodność z europejskimi regulacjami oraz transparentność algorytmów, połączona z pełną autonomią i zwinnością analityczną. System został zaprojektowany tak, aby użytkownicy mogli działać w pełni samodzielnie – nie dotykamy ich danych, nie wymagamy ich przesyłania do nas, ani korzystania z naszej chmury czy polegania na naszych inżynierach. Podczas jednego z ostatnich projektów europejska agencja bezpieczeństwa w zaledwie cztery dni, całkowicie samodzielnie i bez naszego wsparcia, stworzyła w DataWalk nowe funkcje analityczne dostosowane do własnych potrzeb operacyjnych. To najlepszy przykład, jak technologia może wspierać niezależność i elastyczność organizacji. Dzięki temu instytucje mogą rozwijać własne środowiska analityczne i budować kompetencje wewnętrzne, zamiast uzależniać się od zewnętrznych dostawców. To właśnie na takich wartościach DataWalk buduje swój model biznesowy i realną europejską alternatywę dla rozwiązań zza oceanu.

Rośnie świadomość, że budowanie strategicznej autonomii Europy i Polski w sferze bezpieczeństwa wymaga wspierania własnych, niezależnych technologii, gwarantujących kontrolę nad wrażliwymi informacjami. Dlatego obok globalnych partnerstw równie istotne jest konsekwentne rozwijanie i wybieranie rozwiązań, które mogą stać się fundamentem krajowej i europejskiej infrastruktury bezpieczeństwa.

Nie chodzi o ideologiczną alternatywę wobec partnerów zza oceanu, lecz o świadomą strategię, która pozwala Polsce i innym krajom europejskim rozwijać własne kompetencje, zachować kontrolę nad kluczowymi technologiami i budować krajowy potencjał inżynierski i wywiadowczy. Choć w obszarze kinetycznym nie zbudujemy własnych myśliwców F-35, to w sferze cyfrowej takim ekwiwalentem mogą stać się nasze systemy analityczne – narzędzia, które już dziś zyskują uznanie na świecie.

 

epoint
Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Marek
Marek
5 miesiące temu

Wiadomo, że służby na całym świecie promują swoje technologie – to część ich sposobu na budowanie wpływów i niezależności. My też powinniśmy tak robić. Mamy 40 milionów ludzi, zdolnych inżynierów, ambicję – tylko często zamiast stawiać na siebie, kupujemy wszystko z zewnątrz.
Izrael, choć jest kilka razy mniejszy, potrafił zbudować globalną pozycję właśnie dzięki swoim technologiom. A u nas czasem mam wrażenie, że bardziej realizujemy strategie innych niż własne. Umowy na F-35, Abramsy, Palantira – fajnie brzmią, ale czy ktoś jeszcze myśli o tym, żebyśmy mieli coś swojego, co inni też będą chcieli kupować?