Rynek technologii to zawsze gra emocji i oczekiwań. Czasem zachwyt sięga wyżej niż rzeczywisty postęp – a potem przychodzi faza rozczarowania. Ale w długim terminie to właśnie te przełomowe technologie zmieniają gospodarkę — wskazuje Alan Witczak, zarządzający funduszem akcyjnym VIG C-Quadrat TFI.

Od euforii do rozczarowania – cykl, który się powtarza

Witczak rozpoczął swoje wystąpienie od przypomnienia „Gartner Hype Cycle” – schematu opisującego emocjonalne fazy towarzyszące nowym technologiom. Najpierw pojawia się eksplozja oczekiwań i przekonanie, że nowa innowacja zrewolucjonizuje świat. Później, gdy realne wdrożenia nie nadążają za narracją, następuje spadek nastrojów i faza rozczarowania. Dopiero po niej technologia stopniowo wchodzi do gospodarki i zaczyna przynosić trwałe efekty.

Podobne zjawisko opisał też Goldman Sachs, który przeanalizował dwieście lat historii przełomów technologicznych. Jak przypomina Witczak:

„Analitycy zidentyfikowali około 50 rewolucyjnych innowacji – i aż 73% z nich towarzyszyła bańka spekulacyjna. Wzrost oczekiwań wynika z niepewności co do potencjału ekonomicznego i z efektów stadnych inwestorów.”

Od bańki dotcom do boomu AI

Wystarczy spojrzeć na historię indeksu Nasdaq od 1996 r. – dynamiczny wzrost, euforia, późniejsze załamanie i wreszcie długoterminowy powrót technologii jako realnej siły gospodarczej.

„Internetowa bańka była momentem przesady, ale też początkiem rewolucji, która trwale zmieniła świat biznesu. Dziś z AI dzieje się coś podobnego.”

Według Witczaka, obecne wskaźniki wycen (forward P/E) dla S&P 500 i segmentu technologicznego pokazują wysoki poziom optymizmu, ale wciąż daleko do ekstremów z czasów dotcomów.

„Mamy 23 P/E wobec 25 na szczycie w 2000 r. Ale dziś te wyceny wynikają z wieloletniego, organicznego wzrostu zysków spółek technologicznych, a nie krótkotrwałej euforii.”

Makroekonomia i nastroje: lekcja z 1998 roku

Witczak zwrócił uwagę, że emocje wokół nowych technologii nie powstają w próżni – silnie wpływają na nie decyzje banków centralnych. Przypomniał rok 1998, gdy kryzys rynków wschodzących i upadłość rosyjskiego długu doprowadziły do interwencji Fedu.

„Wtedy obniżka stóp procentowych była dolaniem oliwy do ognia – dodatkowym impulsem dla już rozgrzanego rynku technologii.”

Dziś, jego zdaniem, możliwy jest scenariusz podobnego stymulowania gospodarki w USA. Zbliżające się mid-termy Donalda Trumpa i dyskusja o większym wpływie politycznym na Fed mogą prowadzić do łagodniejszej polityki pieniężnej.

„Jeśli administracja zdecyduje się na politycznie motywowane obniżki stóp i podniesienie tolerancji na inflację, to może ponownie rozpalić euforię na rynkach akcji – zwłaszcza technologicznych.”

Fazowanie inwestycji w AI – od infrastruktury po zastosowania

Według Witczaka, inwestorzy w AI powinni rozumieć kolejne fazy rozwoju sektora.
Pierwszą z nich była infrastruktura – sprzęt, centra danych i układy GPU.

„Takie spółki jak Nvidia były naturalnymi beneficjentami. Od grudnia 2022 do połowy 2024 ich kursy wzrosły nawet dziesięciokrotnie.”

Kolejna faza to software, gdzie zaczyna się materializować realna wartość dodana.

„Przykładem jest Palantir – od połowy zeszłego roku do teraz jego kurs wzrósł o ok. 800%. Widać wyraźne przesunięcie: rynek dostrzega, że większa część wartości w AI powstaje dziś w oprogramowaniu, a nie w infrastrukturze.”

W kolejnym etapie Witczak widzi potencjał w robotyce i agentach AI – czyli zastosowaniach fizycznych i interaktywnych. Robotyka obejmuje zarówno robotaxi Tesli i Waymo, jak i roboty przemysłowe czy humanoidalne.

„Dzięki postępowi w modelach LLM, szczególnie w rozpoznawaniu obrazu i rzeczywistości, roboty potrafią coraz lepiej analizować otoczenie. To otwiera drogę do ich masowego użycia.”

Dodatkowym czynnikiem jest reshoring produkcji – powrót przemysłu do USA i Europy, gdzie brakuje rąk do pracy.

„Administracja amerykańska wprost mówi, że rozwój robotyki i AI ma pomóc w uzupełnieniu braków kadrowych i utrzymaniu konkurencyjności.”

AI Agents i komercjalizacja: OpenAI rzuca wyzwanie Big Techowi

Zdaniem Witczaka, istotnym sygnałem dla rynku był sierpniowy debiut ChatGPT 5 i zwrot OpenAI w stronę komercyjnych zastosowań.

„Wielu obserwatorów spodziewało się przełomu naukowego, a tymczasem OpenAI postawiło na praktyczne modele – asystentów zakupowych i konsumenckich.”

Nowe aplikacje mają wspierać e-commerce i media społecznościowe, a OpenAI nawiązało partnerstwa z Shopify, Etsy i Stripe, integrując płatności bezpośrednio w czacie.

„To bezpośrednie wyzwanie rzucone Amazonowi – użytkownik wpisuje, czego szuka, a AI natychmiast znajduje produkt i umożliwia zakup.”

Podobnie dzieje się w obszarze mediów i rozrywki – aplikacja Sora 2, pozwalająca generować krótkie filmy wideo, zdobywa popularność w USA i tworzy nową przestrzeń reklamową.

„Jeśli mamy uwagę użytkownika, mamy też przestrzeń reklamową – to waluta, o którą rywalizują dziś wszystkie platformy.”

OpenAI celuje także w obszar wyszukiwania informacji, gdzie część użytkowników zastępuje tradycyjne wyszukiwarki rozmową z modelem GPT. To oznacza potencjalne przesunięcie potężnych strumieni przychodów z Google i Microsoftu do OpenAI.

Koszty, moce i prognozy OpenAI

Witczak wskazał, że partnerstwa OpenAI z Nvidią, AMD i Broadcomem obejmują budowę infrastruktury o mocy 33 GW i wartości setek miliardów dolarów.

„To efekt przejścia od modeli wykorzystywanych sporadycznie – gdy pracownik raz dziennie pyta ChatGPT – do systemów działających w trybie ciągłym, jak roboty czy agenci AI. Zapotrzebowanie na moc obliczeniową wzrośnie wielokrotnie.”

Według prognoz spółki, przychody OpenAI mają wzrosnąć z 13 mld USD w 2024 r. do 200 mld USD w 2030, przy osiągnięciu rentowności dopiero na końcu dekady.

„Subskrypcje ChatGPT i sprzedaż API to za mało. Dlatego OpenAI wchodzi w rynek e-commerce, mediów i wyszukiwarek – wprost konkurując z Big Techami.”

Ryzyka i nauki dla inwestorów

Witczak zastrzegł, że choć nastroje są rozgrzane, nie zakłada w scenariuszu bazowym powtórki wydarzeń z 1999 r.

„Historia się nie powtarza jeden do jednego. Ale warto pamiętać, że każda faza euforii niesie ryzyko nadmiernych oczekiwań.”

Zwrócił uwagę, że sama inflacja nie musi być wrogiem akcji, jeśli bank centralny utrzyma zaufanie rynku:

Akcje mają wartość nominalną, więc przy umiarkowanej inflacji pozostają atrakcyjnym aktywem. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy rośnie ryzyko utraty wiarygodności Fedu i kontroli nad oczekiwaniami inflacyjnymi.”

Między euforią a transformacją

Alan Witczak podkreślił, że AI to wynalazek transformacyjny – porównywalny, a być może nawet większy niż rewolucja samochodowa.

„Rynek stara się wyprzedzać rzeczywistość. Oczekiwania są ogromne, ale niekoniecznie przesadzone. Wciąż jesteśmy we wczesnej fazie rewolucji.”

Dlatego inwestorzy powinni analizować nie tylko emocje rynku, ale też fazy dojrzewania poszczególnych segmentów technologii – od infrastruktury, przez software, po robotykę i zastosowania komercyjne. Bo – jak pokazuje historia – bańki mijają, ale technologie pozostają.

epoint
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze