B. Kozyra apeluje o wsparcie rządu dla branży targowej

Firmy branży targowej czują się pominięte w tzw. Tarczy Antykryzysowej. Do końca wierzyli, że rząd uwzględni propozycje branży. Zabrakło dużej części postulowanych rozwiązań, które pozwoliłby poprawić płynność firm, mówi prezes Polskiej Izby Przemysłu Targowego (PIPT) Beata Kozyra.

Jest owszem kilka punktów stycznych, ale to jak dać lizaka głodnemu od trzech dni dziecku z Afryki” – przyznaje Beata Kozyra, mając jednocześnie „iskierkę
nadziei”, bo proces legislacyjny trwa.

Nadzieja umiera ostatnia, dlatego – zwraca się jeszcze do senatu, sejmu i prezydenta o uwzględnienie propozycji branży targowej i zwrócenie uwagi na rozwiązania przyjęte w innych krajach europejskich. W poniedziałek – wtorek firmy mają podjąć decyzje co do swojej dalszej egzystencji i zatrudnionych osób.

To praktycznie ostatni dla nich dzień, aby postanowić, czy będą działać i ilu pracowników będą musieli zwolnić – mówi Kozyra.

Co się stanie z branżą targową?

Jak przypomina Beata Kozyra, skutki koronawirusa odczuwają wszystkie firmy branży już od 2 miesięcy. Większość firm ma dziś przychody na poziomie 0 zł. Jeśli nie otrzymają prawdziwej pomocy, to:

  • ponad 60 % firm planuje redukcję zatrudnienia z końcem marca br.
    co 4-ta z tych firm myśli o zwolnieniu od 50% do 70% pracowników
    ponad 26% deklaruje, że będzie zmuszona w ogóle zawiesić lub zamknąć
    działalność.
  • Bez pracy może zostać nawet 15 tys. osób zatrudnionych dotąd w naszej branży. Dzięki m.in. ich oddaniu, takie imprezy jak ITM, BUDMA, Targi Meble, MSPO, Plastpol czy Targi Książki stały się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat wizytówką Polski w świecie.

Nieuwzględnienie tego przy opracowywaniu antykryzysowych rozwiązań przez rząd oznaczać będzie definitywne przejście tych wydarzeń do historii. Nasze miejsce zajmą inni, tyle że w innych krajach. Dlatego zwracamy się do marszałków sejmu i senatu oraz prezydenta o uzupełnienie Tarczy Antykryzysowej o unormowania, które utrzymają nas na powierzchni, a ludziom pozwolą zachować pracę – apeluje Kozyra.

Przyznaje, że jest realistką i docenia to, co już rząd zaoferował przedsiębiorcom. Jest to jednak niewystarczające.

Co oferuje rząd?

Branża targowa ocenia rozwiązania w projekcie Tarczy i sugeruje ich uzupełnienie.

  • abolicja składek ZUS dla samozatrudnionych oraz prowadzących mikrofirmy na 3 m-ce jest jak najbardziej wskazana. Szkoda tylko, że nie dotyczy ona wszystkich MŚP (Małych i Średnich Przedsiębiorstw), które przecież generują 80% polskiego PKB. Również okres abolicji dla firm, które nie odzyskają źródła przychodów w ciągu 3 miesięcy powinien być stosownie wydłużony. Nie łudźmy się, że jakiekolwiek targi odbędą się przez wrześniem 2020.
  • wprowadzenie prawa do świadczenia postojowego i dopłaty państwa do wynagrodzeń w wysokości 40% średniej krajowej to również posunięcie we właściwym kierunku. Ale niewystarczające, aby utrzymać 100% zatrudnienia. W przypadku, kiedy firmy branży targowej nie mają żadnych przychodów, nie będą w stanie opłacić pozostałych 40% wszystkim swoim pracownikom. Należy się również liczyć z tym, że część pracowników nie będzie chciała obniżki swojej pensji o 20% i poszuka innej pracy.
  • 5 tys. zł pożyczki dla mikroprzedsiębiorstw – OK. Żywa gotówka na pewno się przyda. Tylko na co ją wydać? Czy na pensję 1-2 pracowników za marzec, może na połowę kwietniowego czynszu, a może na ratę leasingu maszyn w kwietniu? A co z płatnościami za czerwiec, lipiec, sierpień…?
  • umożliwienie podatnikom CIT i PIT straty poniesionej w 2020 r. od dochodu z działalności uzyskanego w 2019 r. Rozwiązanie we właściwym kierunku. Ale rozliczyć należy się w dość krótkim horyzoncie czasowym? A rzeczywiste straty firmy będą miały w kwietniu, bo do marca rozliczały imprezy ze stycznia i lutego. Zatem, tak na prawdę, niewielka korzyść.
  • przesunięcie terminu płatności zaliczek na podatek dochodowy od wynagrodzeń wypłacanych w marcu i kwietniu 2020 r. do 1 czerwca 2020 r. To działanie mało strategiczne, bo prowadzi do niepotrzebnej kumulacji zobowiązań.

Możnaby tu przytoczyć jeszcze kilka przykładów, jednak nawet pomoc ta liczona łącznie jest absolutnie niewystarczająca, aby pomóc firmom utrzymać płynność finansową, a w wielu przypadkach uchronić firmę przed upadkiem – ocenia Beata Kozyra.

Jakie będą konsekwencje dla Polski?

  • Mniejszy wpływ do budżetu państwa o 2-3 mld zł. Mówimy tu tylko o jednej branży czyli targowej. Jeśli dodamy do tego branżę turystyczną i MICE, wpływy do budżetu będą niższe aż o kilkanaście procent niż przed rokiem – czyli ok 20 mld zł.
  • na rynek wyjdzie kilka milionów bezrobotnych – m.in. z branży targowej, turystycznej i MICE. Czy Polski Rząd jest gotowy na ich przyjęcie? Czy Polski Rząd jest gotowy wypłacać przez najbliższe miesiące 3 mld zasiłku miesięcznie?
  • zniknie bezpowrotnie wiele imprez targowych, które co roku przyciągają tysiące wystawców i miliony zwiedzających
  • zagrożone będą największe targi, które do tej pory były wizytówką Polski: Budma, Targi Meble, ITM, Motor Show, Cavaliada organizowane przez Międzynarodowe Targi Poznańskie, MSPO, ENEX, PLASTPOL w Kielcach, Targi Katowice, Targi książki czy Krakdent w Krakowie, Bowtshow w Łodzi, Energetab w Bielsku Białej. A nie zapominajmy, że targi są dźwignią polskiego eksportu.

To chyba ostatnia szansa, z której możemy i powinniśmy skorzystać. Zwracamy się raz jeszcze do wszystkich parlamentarzystów o podjęcie wysiłku, aby ostateczny kształt Tarczy Antykryzysowych rzeczywiście obronił przedsiębiorców przed skutkami epidemii – nie traci nadziei Beata Kozyra. Uważa, że autorzy ustawy mogą dokonać jeszcze niezbędnych korekt.

Co rząd może jeszcze zrobić?

Przede wszystkim stworzyć łatwy dostęp do umarzalnych kredytów na 2-3 lata do 3 mln zł dla firm poszkodowanych przez koronawirusa

Podjąć decyzję o natychmiastowym zwrocie VATu oraz uwolnieniu pieniędzy z kont VAT-owskich

Natychmiast uprościć procedury przyznawania wszelkiej pomocy przedsiębiorstwom.

„Autorzy Tarczy Antykryzysowej powinni oprzeć się na pozytywnych przykładach także z krajów znajdujących się dziś w znacznie trudniejszej sytuacji. Warto mieć na uwadze także to, że najprawdopodobniej jesteśmy jeszcze przed najsilniejszym uderzeniem epidemii, a jej skutki znane będą dopiero za kilka miesięcy – przewiduje prezes Polskiej Izby Przemysłu Targowego.

Co robią rządy innych krajów?

Rządy innych krajów, bardzo szybko poszły po rozum do głowy i nie bronią już za wszelką cenę budżetu, tylko przedsiębiorstw, które do tego budżetu się dokładają.

Francja: od 26 marca państwo przejęło do 80% rekompensaty wynagrodzeń i umożliwiło na korzystnych warunkach przedsiębiorcom wzięcie pożyczek od 12,5 tys. do 12 mln Euro.

Holandia: rząd dołoży do 90% do wynagrodzeń najbardziej dotkniętych kryzysem firm.

Wielka Brytania: MŚP w mogą zaciągnąć nieoprocentowany przez 12 miesięcy kredyt do 5 mln GBP.

Węgry: rząd wprowadził całkowite zwolnienie z płacenia podatków dla najbardziej poszkodowanych firm do czerwca 2020, a także niskie i centralnie regulowane oprocentowanie łatwo dostępnych pożyczek.

Niemcy: rząd opracował program pożyczek w wysokości 513 mld Euro, aby firmy mogły utrzymać dotychczasowy poziom produkcji i zatrudnienia

Ile procent PKB przeznaczają kraje na wsparcie przedsiębiorstw?
Hiszpania ok. 15 proc. PKB,
Włochy ok.18 proc. PKB,
Francja ok.21 proc. PKB,
Niemcy ok.15 proc, PKB
Polska – ok. 8 proc. PKB.

Propozycje innych krajów to myślenie strategiczne, ale nie krótkowzroczne, nastawione na tu i teraz. Wygląda to tak, jakby nasz rząd nie dostrzegał, że zabija dojną krowę czyli polskie przedsiębiorstwa. Krowa zdechnie i nie będzie mleka, a więc wpływów do budżetu – zwraca uwagę Beata Kozyra, której zdaniem priorytetem powinno być dziś utrzymanie gospodarki za wszelką cenę.

Świadczenia socjalnie czy inwestycje rządu w zbrojenie armii, ekologię, czy drogi mogą na chwilę zejść na drugi plan. Co zagrozi życiu polskich rodzin bardziej, brak 500+ przez 3 miesiące czy brak wypłaty przez najbliższe pół roku z powodu utraty pracy?– pyta Beata Kozyra i podsumowuje: – W tej chwili sytuacja doszła już do takiego punktu, że najważniejsze staje się jednak jak najszybsze przyjęcie Tarczy, nawet w jej obecnym kształcie, aby pomoc dla przedsiębiorstw mogła już płynąć, aby firmy nie musiały już dzisiaj zwalniać pracowników. Kolejnym krokiem byłby nowelizacje Tarczy i uwzględnienie w nich najczęściej wymienianych przez przedsiębiorców postulatów.

Według prezes zarządu PIPT dziś trzeba przede wszystkim minimalizować skutki strat, które niemal z godziny na godzinę się powiększają.

Wartość polskiej branży targowej i wystawienniczej szacuje się na ok. 3 mld złotych. Na rynku tym operuje ponad 500 firm, a zatrudnienie w branży znajduje prawie 20tysięcy osób.