Ponad 50 pracowników skandynawskiej firmy dobrowolnie wszczepiło sobie pod skórę chipi, który pozwala im swobodnie poruszać się po budynku bez kart identyfikacyjnych. To skrajny przypadek tego, co jedni nazwą postępem, a inni ingerencją w prywatność. Rozwiązania polegające na śledzeniu pracowników stają się coraz popularniejsze, szczególnie w nowoczesnych kompleksach biurowych. Jednak za tymi ułatwieniami idą pytania o prywatność i sposób wykorzystania pozyskanej w ten sposób wiedzy. 

Alternatywą może okazać się innowacyjne rozwiązanie polskich programistów – start-up Zonifero rozwiązuje problemy komunikacji w biurowcu, zachowując przy tym prywatność użytkowników. W przeciwieństwie do innych aplikacji czy rozwiązań opartych o karty identyfikacyjne, Zonifero zostało stworzone nie po to, aby kontrolować pracowników, ale aby łączyć ich ze sobą. Celem smartfonowej aplikacji jest zatem wsparcie pracownika w jego codziennej pracy. W praktyce oznacza to, że użytkownicy mogą odnaleźć miejsce, w którym jest biurko kolegi z innego działu, a nie samą osobę. Lokalizacja stanowiska pracy to tylko jedna z wielu funkcjonalności, jaką posiada to innowacyjne rozwiązanie.

Z potrzeby rozwoju a nie kontroli 

Pomysł na start-up wziął się z wewnętrznej potrzeby. Białostocka firma SoftwareHut, spółka z Grupy TenderHut, jest jedną z najszybciej rozwijających się spółek IT w Polsce. Tempo rozwoju jest tak duże, że w ciągu pierwszego roku działalności firmy zespół powiększył się siedemnastokrotnie! Pracownicy przestali orientować się, gdzie siedzą ich współpracownicy. Na tę sytuację szybko zareagował prezes spółki Robert Strzelecki, dostrzegając zagrożenia związane z dezorganizacją pracy swoich inżynierów. – Wiedziałem, że szybko muszę znaleźć rozwiązanie i sprawić, by mimo dynamicznego rozwoju firma nie straciła swojej wyjątkowej, rodzinnej atmosfery sprzyjającej kreatywności – mówi Robert Strzelecki.

Wtedy właśnie narodził się pomysł stworzenia Zonifero, bo jak stwierdził prezes, każdy ma zawsze telefon ze sobą. Inżynierowie firmy opracowali prototyp i wdrożyli go wewnątrz firmy, tak aby pracownicy mogli go testować i zgłaszać przydatne funkcjonalności. W dodatku firma udostępniła testową wersję swoim zagranicznym klientom odwiedzającym ich biura, aby sprawdzić potencjał rozwiązania i to był strzał w 10-tkę. – Aplikacja tak bardzo spodobała się naszym zagranicznym partnerom, że poprosili nas o jej wdrożenie u siebie – mówi Strzelecki. Jedno z pierwszych wdrożeń miało miejsce we francuskiej centrali Thermo Fisher Scientific.

Jak wspomina prezes firmy, to właśnie kwestia poszanowania prywatności pracowników zyskała ogromny szacunek wśród zagranicznych kontrahentów. – Myślę, że nasze podejście polegające na rozwiązaniu kwestii zarządzania przestrzenią, a nie chęci kontroli pracowników zaowocowało tym, że nasi klienci intuicyjnie zrozumieli uniwersalność naszego rozwiązania. My chcemy, aby ludzie się ze sobą łączyli i mogli łatwo współpracować. Zdecydowanie nie chcemy, aby rozwiązanie stanowiło narzędzie kontroli pracownika – dodaje Strzelecki.

Narzędzie do pracy 

Pierwsze wdrożenia spowodowały, że Zonifero zaczęło rosnąć. – Każdy nowy kontrakt powodował, że uczyliśmy się nowych rzeczy. Dziś Zonifero to kompleksowy system do zarządzania przestrzenią biurową – tłumaczy Strzelecki. Spośród wielu funkcjonalności rozwiązanie pozwala m.in. na znalezienie biurka danego pracownika, zarezerwowanie sali konferencyjnej czy zgłoszenie awarii drukarki do office managera. To swoisty biurowy organizer, który w dodatku każdy ma zawsze ze sobą. Pomysł wydaje się dużo lepszym podejściem niż wszechobecne karty, które zostały zaprojektowane do kontroli pracownika, a nie jego wsparcia. Polscy inżynierowie stworzyli narzędzie, które może zmienić podejście do wykorzystywania nowoczesnych technologii w pracy biurowej, wyznaczając światowe standardy, ale i dając przykład dobrej praktyki dla innych krajów czy międzynarodowych korporacji. – Dla nas liczy się sprawna praca, a ta możliwa jest dzięki zastosowaniu narzędzi wspierających, a nie kontrolujących pracownika – tłumaczy Strzelecki.

Według twórców Zonifero jest nieco jak żywy organizm, który cały czas ewoluuje. Dzięki zapleczu developerów oraz kolejnym wdrożeniom na dedykowane rozwiązania dla klientów w Polsce i za granicą, narzędzie nieustannie się rozwija i jest rozbudowywane o nowe funkcjonalności. Wszystko to jest spójne z najnowszym trendem obowiązującym w branży nieruchomości komercyjnych. Zonifero to doskonały przykład rozwoju technologii w nurcie PropTech. – Nowoczesne budynki wchodzą w interakcję, nie tylko z pracownikami, ale także i z administracją czy zewnętrznymi dostawcami. Wykorzystują ku temu między innymi funkcjonujące już w biurze smart urządzenia IoT – podsumowuje Strzelecki.

Start-up rozwija się bardzo dynamicznie, a jego twórcy nie wyobrażają sobie funkcjonowania bez Zonifero. Pracownicy firmy tak przyzwyczaili się do opracowanego przez nich samych rozwiązania, że kiedy zarząd firmy zaczął mówić o kolejnej przeprowadzce związanej z ponownym powiększeniem firmy stwierdzili, że pierwszym kryterium, jakie powinno spełniać nowe biuro to integracja pomieszczeń z ich aplikacją. Takie podejście obrazuje, jak ważne jest wdrożenie tej innowacji dla ludzi. Prywatność to istotny element utożsamiania się pracownika z firmą. Im więcej zaufania i narzędzi wspierających daje się pracownikom, tym bardziej są oni lojalni i zaangażowani. Na tle tej jakże ważnej kwestii Zonifero wygrywa z kartami identyfikacyjnymi 10:1.

źródło spółka

opracował Arkadiusz Gawłowski