Telemedycyna w Polsce przestała być domeną dużych sieci medycznych. Z danych systemu eGabinet wynika, że to głównie małe gabinety lekarskie są dziś prawdziwym motorem cyfryzacji ochrony zdrowia.
Analiza kilkuletnich trendów ujawnia również, jak zmienia się codzienna praca lekarzy, dlaczego automatyzacja staje się jednym z kluczowych elementów efektywnego zarządzania placówką medyczną i jaki jest jej wpływ na zachowania pacjentów.
Małe gabinety biorą cyfryzację w swoje ręce
Struktura placówek korzystających z rozwiązań eGabinet pokazuje wyraźny trend: niemal 60% wszystkich placówek stanowią małe gabinety, a kolejne około 30% – placówki średniej wielkości. Oznacza to, że blisko dziewięć na dziesięć podmiotów wdrażających narzędzia cyfrowe to jednostki, które jeszcze kilka lat temu były postrzegane jako najbardziej narażone na bariery kosztowe i organizacyjne.
„Cyfryzacja przestała być domeną dużych sieci. Dzięki automatyzacji małe placówki medyczne mogą realnie obniżyć koszty operacyjne i ograniczyć straty wynikające z wizyt nieodwołanych przez pacjentów – komentuje Piotr Strychalski, prezes eGabinet. – Dla gabinetu realizującego 500 wizyt miesięcznie, przy wskaźniku no-shows, czyli wizyt nieodwołanych, na poziomie 10%, mówimy nawet o 150 tys. zł utraconych przychodów rocznie. Automatyzacja kontaktu z pacjentem pozwala istotnie zmniejszyć skalę tego problemu, skracając kolejki i poprawiając dostępność świadczeń.
Warto dodać, że w mniejszych placówkach każda nieodbyta wizyta ma bezpośrednie
przełożenie na wynik finansowy, co może tłumaczyć rosnące zainteresowanie narzędziami
cyfrowymi placówek w tej kategorii.
Liczba odwołanych wizyt rośnie
Dane eGabinet z lat 2022–2025 pokazują systematyczny wzrost liczby wszystkich wizyt – ze 141,7 tys. w 2022 r. do ponad 356 tys. w 2025 r., co wynika także z rosnącego portfolio placówek medycznych, które korzystają z systemu eGabinet. W tym samym czasie ponad dwukrotnie wzrosła też liczba wizyt odwołanych – z 31,5 tys. do 67,8 tys.
Trend ten należy jednak czytać w kontekście dynamicznego rozwoju rynku. Wraz ze wzrostem liczby umawianych wizyt rośnie także skala ich odwoływania. Co istotne, zwiększa się również liczba tzw. wizyt otwartych, co może świadczyć o coraz bardziej elastycznym podejściu pacjentów do zarządzania terminami i częstszym korzystaniu z systemów online.
Szczególnie interesujący jest jeden z powodów odwołań.
„Zapomniał” – drobny powód, poważne konsekwencje
Choć wizyty odwoływane z powodu zapomnienia stanowią niewielki odsetek wszystkich wizyt, to ich liczba wyraźnie rośnie. W 2022 r. wynosiła 508 przypadków, rok później 545, a już w 2024 r. – 1099, aby w 2025 r. osiągnąć 2484 wizyt. To niemal pięciokrotny wzrost w ciągu trzech lat.
W praktyce oznacza to tysiące pacjentów rocznie, którzy nie pojawili się u lekarza wyłącznie
dlatego, że zapomnieli o umówionym terminie.
„Ten trend pokazuje, jak duży potencjał tkwi w wykorzystaniu rozwiązań opartych na automatyzacji – przypomnieniach SMS-owych, e-mailowych czy wdrożeniu wirtualnej rejestratorki wizyt – takiej, jak nasza Gabi. Tego typu rozwiązania wpływają na wyraźne zmniejszenie liczby pustych slotów w grafiku lekarza. Poprawiają też efektywność pracy w gabinecie lekarskim oraz istotnie obniżają straty wynikające z nieodwołanych wizyt – podkreśla Piotr Strychalski.
Pacjent rezerwuje wizytę jak zakupy online – w określonych godzinach
Analiza danych z 2025 r. jasno pokazuje, że rezerwowanie wizyt lekarskich ma swoje „godziny szczytu”. Najwięcej zapisów dokonywanych jest w dni robocze, między 9:00 a 18:00, ze szczególnym nasileniem w godzinach 14:00–17:00. Dniami, w których pacjenci najbardziej aktywnie korzystają z rejestracji wizyt online są poniedzialek i wtorek. Z kolei weekendy, a zwłaszcza niedziele generują marginalny ruch. Nasuwa się więc wniosek, że pacjenci najchętniej umawiają wizyty w przerwach w pracy lub tuż po jej zakończeniu. Dla placówek medycznych oznacza to konieczność zapewnienia stabilnych, intuicyjnych systemów rejestracji online, dostępnych dokładnie wtedy, gdy pacjent chce z nich skorzystać.
Teleporada trwa dłużej niż wizyta stacjonarna
Jednym z bardziej zaskakujących wniosków wypływających z analizy danych spółki eGabinet jest średni czas obsługi pacjenta. W przypadku wizyt trwających poniżej dwóch godzin wizyta stacjonarna zajmuje średnio ok. 12 minut, a teleporada w formie wideo – ponad 25 minut. Dane te pokazują, że telemedycyna zmienia charakter pracy lekarzy, a nie jedynie jej formę.
„Teleporada to bardzo wygodny sposób konsultacji lekarskiej dla pacjenta, który nie musi tracić czasu na dojazd. Nie zawsze jednak oznacza oszczędność czasu także dla lekarza – zauważa Piotr Strychalski. – Często wymaga przeprowadzenia dokładniejszego wywiadu i
doprecyzowania objawów oraz dłuższej pracy z dokumentacją w trakcie rozmowy. Dlatego tak ważne jest, aby systemy telemedyczne realnie wspierały lekarza także w organizacji oraz przebiegu wizyty, a nie tylko przenosiły ją do świata online.
Technologia jako narzędzie, nie cel
Z danych eGabinet wyłania się spójny obraz rynku: cyfryzacja ochrony zdrowia dzieje się
oddolnie, napędzana przez małe i średnie gabinety, które szukają realnych oszczędności i metod usprawniających organizację pracy personelu medycznego. Automatyzacja pozwala realnie ograniczać straty wynikające ze wskaźnika no-shows, umożliwia zwiększenie dostępności lekarzy i tym samym skrócenie kolejek, ale także odpowiada na zmieniające się nawyki pacjentów. Rosnąca na przestrzeni ostatnich lat liczba wizyt rezerwowanych zdalnie, automatycznych odwołań i teleporad pokazuje, że telemedycyna i systemy cyfrowe nie są już innowacją samą w sobie. Nowoczesne technologie stały się integralną częścią polskiej opieki zdrowotnej – przydatnym narzędziem, z którego coraz chętniej korzystają zarówno placówki medyczne, jak i pacjenci.
































































