Spośród blisko 3000 stacji ładowania pojazdów elektrycznych w Polsce, mniej niż jedna trzecia osiąga moc powyżej 22 kW. Tymczasem, już w 2026 r. roku w całym kraju ma funkcjonować gęsta sieć szybkich ładowarek o mocy co najmniej 400 kW. Co musimy zrobić, aby elektryczna rewolucja w transporcie rzeczywiście doszła do skutku?

Zgodnie z założeniami nowych unijnych regulacji, większa liczba stacji ładowania ma nie tylko pomóc w ograniczeniu emisji w transporcie, ale też ułatwić podróżowanie po Europie posiadaczom samochodów z alternatywnym napędem. Tymczasem w Polsce wciąż stoimy przed szeregiem wyzwań, a nasz system energetyczny wydaje się nieprzygotowany na zapowiadaną rewolucję w mobilności.

W ostatnich latach, jako Multiconsult Polska, braliśmy udział w kilku etapach postępowania przetargowego na projektowanie sieci stacji ładowania w Polsce, jednak nie mamy informacji, że zostało ono rozstrzygnięte. Jeśli rzeczywiście mamy dokonać rewolucji w transporcie, to najwyższy czas ją rozpocząć. Dobrym impulsem dla rynku byłaby np. elektryfikacja floty w urzędach i instytucjach publicznych. – ocenia Szymon Grabowski, Dyrektor Pionu Przemysłu w Multiconsult Polska.

Po stronie technologicznej, barierą do rozwoju tego rynku w zakładanym przez regulatora tempie, pozostają niskowydajne sieci elektroenergetyczne uniemożliwiające zrealizowanie odpowiednio dużych mocy przyłączeniowych.

Najpoważniejsza z barier, stojących przed rozwojem polskiej elektromobilności stanowi jednocześnie najważniejsze wyzwanie polskiej energetyki w ogóle. To oczywiście brak odpowiednich mocy przyłączeniowych. Bez pilnych, znaczących inwestycji w system przesyłowy nie da się utrzymać tempa rozwoju infrastruktury, która zakłada blisko dwudziestokrotny wzrost liczby punktów ładowania do końca bieżącej dekady. – wskazuje Artur Szczelina, ekspert Multiconsult Polska.

Istotne znaczenie dla rozwoju infrastruktury dla samochodów elektrycznych mają również źródła wytwarzania energii, którą będą one zasilane. Obecna struktura miksu energetycznego, w której wciąż dominuje węgiel, stawia pod znakiem zapytania faktyczną zeroemisyjność elektrycznego transportu.

Warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czego oczekujemy od rewolucji w transporcie. W obecnych warunkach nawet ekologiczne uzasadnienie przejścia na alternatywne rodzaje napędów może być trudne do wykazania. W Polsce, która na ten moment nie dysponuje odpowiednimi zasobami, przejście w 100 proc. na samochody elektryczne może okazać się wyzwaniem bardziej ambitnym, niż w krajach, w których panują inne warunki w zakresie produkcji i dystrybucji energii. – twierdzi Artur Szczelina.

Chociaż Polska może pochwalić się blisko 70% wzrostem liczby samochodów elektrycznych w okresie od stycznia do sierpnia bieżącego roku, sytuacja nie wygląda już tak optymistycznie, kiedy spojrzeć na liczby bezwzględne. Za cały ten procentowy wzrost odpowiada rejestracja łącznie 4388 pojazdów elektrycznych w tym okresie. Udział samochodów elektrycznych w całkowitej liczbie zarejestrowanych w sierpniu br. pojazdów wyniósł w Polsce 3,5%, na tle unijnej średniej przekraczającej 20%.

Aby realnie zwiększyć liczbę pojazdów elektrycznych w Polsce, niezbędne są poważne inwestycje zarówno w same stacje ładowania, jak i sieci przesyłowe czy odnawialne źródła wytwarzania energii. Bez dostępu do środków z funduszy europejskich, trudno będzie zrealizować niezbędne inwestycje w zakładanym tempie, jeśli w ogóle. Powinniśmy jednocześnie stale pracować nad stroną popytową, zachęcając potencjalnych klientów do zakupu aut elektrycznych, pokazując ich zalety i realne koszty ich posiadania – dodaje, tym bardziej że w społeczeństwie istnieje naturalna obawa i niechęć, występująca zwykle przy wprowadzaniu nowych produktów i rozwiązań. Przypomnijmy sobie, z jaką rezerwą patrzono na samochody hybrydowe kilkadziesiąt lat temu. Dzisiaj te wysłużone pojazdy są podstawą floty dla firm prowadzących przewozy na aplikacje i jakoś nadal jeżdżą!

Eksperci zwracają też uwagę na obecną sytuację na rynku paliw tradycyjnych, która może dodatkowo wpływać na perspektywy rozwoju e-mobilności. Utrzymywanie cen paliw na możliwie najniższych poziomach powoduje, że kalkulacje opłacalności przejścia na pojazdy zasilane energią elektryczną nie zachęcają do e-rewolucji. Ostatnie notowania ropy naftowej i amerykańskiego dolara na rynkach światowych pozwalają jednak sądzić, że trend ten może wkrótce się odmienić, a e-mobilność ponownie zyska na atrakcyjności.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments