Wojciech Kaszycki, główny inwestor (przez TTP Limited) i doradca strategiczny spółki BTCS w rozmowie z ISBtech o planach rozwojowych, przejściu na GPW z NewConnect, planowanej emisji akcji i wahaniach Bitcoina i tendencjach na rynku krypto.
Skąd pomysł na BTCS?
Jestem na tzw. kryptorynku dosyć długo. Poza BTCS jestem właścicielem spółki Mobilum, która od lat pomaga różnego rodzaju osobom prywatnym, firmom i giełdom krypto w dostarczaniu narzędzi umożliwiających przechodzenie płynnie między dwoma światami, to znaczy światem tradycyjnych finansów i światem tzw. kryptowalut.
Zauważyliśmy jakiś czas temu, iż aby zwiększyć masę adopcji, czyli żeby kryptowaluty zwyczajnie weszły szerzej pod strzechy, musimy wyjść poza typowe narzędzia krypto. Na rynku kapitałowym jest grupa inwestorów – tradycjonalistów, która rozumie, czym są akcje publicznych spółek, ETF, obligacje, a może niekoniecznie chce rozumieć czym są klucze, kryptogiełdy, itd. I BTCS ma być dla nich rozwiązaniem.
Naszą grupą docelową są fundacje rodzinne i różnego rodzaju ASI i to takim inwestorom instytucjonalnym chcemy dostarczyć narzędzia, aby mogli mieć ekspozycję na krypto bez wdrażania się w to. Oczywiście również jesteśmy otwarci na inwestorów indywidualnych.
Drugim elementem jest nasza działalność usługowa, bo nie ma biznesu bez przychodów i zysku. Stąd BTCS to jest koncept dostawcy szeroko pojętych usług web3 dla rynku, a przy okazji jest także budowanie skarbca. Budujemy skarbce po to, żeby zasilać nasze walidatory. Nasz główny biznes to są właśnie walidatory, czyli dostarczanie technologii dla różnego rodzaju instytucji, banków czy innych firm. Tak wynikało z waszych ogłoszeń, jak wchodziliście na miejsce w Vakomteka, że to nie jest tylko skarbiec…
Skarbiec można powiedzieć jest derywatywą. To znaczy fakt, że działamy na rynku Web3 i budujemy te walidatory, wymaga od nas posiadania stake’u, czyli tak naprawdę siły finansowej, która stoi za tymi walidatorami.
W jakim miejscu spółka jest obecnie?
Udało nam się z sukcesem zamknąć serię emisji F i wdrożyć ciekawą formułę budowania skarbca – zaangażowaliśmy techniki znane z rynków tradycyjnych, w jaki sposób kumulować aktywa najtaniej jak się da. W naszym przypadku są to strategie opcyjne. Jest to po prostu wystawianie opcji “put”. Opcja “put” w pełni zabezpieczona gotówką działa tak, że ja sprzedaję komuś możliwość sprzedania mi aktywa, jak ono spadnie o daną kwotę, czyli my wystawiamy opcję 5% poniżej ceny bieżącej.
W tej chwili nasze opcje są 5% poniżej ceny w momencie w którym te opcje rolowaliśmy, na poziomie ok. 80 tys. USD. 13 lutego ponownie zrolowaliśmy opcje gdyż kurs pozostał powyżej ceny wykonania.
Widać po rynku, że to było bardzo dobre, bo nie zrobiliśmy tak jak bardzo dużo firm w Ameryce czy w innych krajach, które po prostu dostały kasę i kupiły Bitcoiny. Gdybyśmy tak zrobili, to dzisiaj byśmy notowali 40% stratę, no bo mniej więcej o tyle spadł Bitcoin.
I to jest nasza strategia, dosyć unikalna na rynku polskim, a jest to tzw. strategia Active Treasure, którą dosłownie kilka firm naszego pokroju wdraża na rynkach zagranicznych.
Naszym kluczowym counterparty jest spółka QCP. To partner działający w pełni regulowanym otoczeniu, posiadający dwie licencje – jedną wydaną w Singapurze
oraz drugą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Niestety, zarówno na rynku polskim, jak i szerzej – na rynku europejskim – nie funkcjonują obecnie podmioty, które posiadałyby porównywalne licencje i jednocześnie oferowały możliwość realizacji tego typu transakcji. Jako spółka publiczna możemy współpracować wyłącznie z partnerami w pełni licencjonowanymi, spełniającymi rygorystyczne wymogi regulacyjne.
Właśnie dlatego korzystamy ze współpracy z globalnymi podmiotami, takimi jak Galaxy Digital, który jest jednym z największych graczy tego typu na świecie. QCP natomiast wyróżnia się wysokim poziomem regulacji, transparentnością oraz bardzo konkurencyjnymi warunkami cenowymi, co ma dla nas kluczowe znaczenie przy realizacji strategii zarządzania aktywami cyfrowymi.
Jak Państwo może zauważyli był komunikat, że spółka sporo zarobiła na wystawianiu
tych opcji od końca listopada. W taki sposób do tego podchodzimy.
Jakie są dalsze plany?
Po pierwsze opublikowaliśmy informację o tym, że będziemy zbierać serię G. Pojawi
się nowa emisja, dużo większa niż emisja serii F Wydaje mi się, że spółka już
zweryfikowała się na rynku, również przed inwestorami instytucjonalnymi za granicą,
Jest “apetyt” na objęcie dodatkowych emisji akcji.
Druga sprawa to są walidatory. Spółka z sukcesem wprowadziła walidatora dla CoreDAO. Pod koniec roku otrzymała bardzo dużą premię w formie nagród ok. 2 mln USD za okres ponad kwartału w aktywach cyfrowych typu Core. W ten sposób premia została spółce udzielona i spółka razem z tym uzyskała zabezpieczenie przed spadkiem ceny. To znaczy, że w sytuacji, w której cena by mocno spadła, fundacja Core, która zarządza tym całym ekosystemem, dokłada brakujące aktywa cyfrowe po to, aby spółka nie nie miała
straty związanej ze spadkiem rynku.
W tej chwili spółka jest na etapie uruchamiania drugiego walidatora na sieci Zigchain. Jest to o tyle ważne, iż Zigchain jest blockchainem, który wdraża nomenklaturę tokenizacji aktywów. W branży krypto wyraźnie słychać, iż tokenizacja i tzw. stablecoiny, to w tej chwili dwa najmocniejsze nurty rozwoju aktywów cyfrowych na najbliższe dwa lata. CoreDAO to są właśnie stablecoiny zabezpieczone Bitcoinem. Natomiast jeżeli chodzi o tokenizację aktywów, to jest właśnie ten Zigchain.
Zatem spółka pół roku temu decydując się na określony model działania wybrała dobrze, ponieważ zdecydowaliśmy o wyborze dokładnie tych dwóch elementów gospodarki aktywów cyfrowych, które w chwili obecnej są na ustach zarówno regulatorów, jak też osób nie związanych z rynkiem, ale związanych bardziej z finansami. Także to jest to jest bardzo dobry kierunek.
Jeżeli chodzi o mnie jako o akcjonariusza, chciałbym widzieć spółkę dosyć szybko na rynku głównym GPW, dlatego jako wiodący akcjonariusz, złożyłem wniosek o rozpoczęcie procedury zmiany parkietu na główny.
Druga rzecz – widać, że model biznesowy przyjęty przez spółkę jest modelem właściwym. Z tego co wiem, spółka pracuje nad kolejnymi chain’ami, w których będzie prowadziła również walidację, co w sposób ewidentny zwiększa przychody spółki – spółka dostaje spore nagrody z prowadzenia walidatorów, z walidacji transakcji, przy bardzo niskich kosztach własnych, dlatego że jedynym kosztem własnym jest koszt technologii – utrzymania technicznego serwerów.
A czy też musicie pozyskiwać tych, którzy zawierają te transakcje?
Nie, my prowadzimy rozmowy i ustalenia z fundacją, która zarządza określonym blockchainem. Lista walidatorów, czyli organizacji, które mają prawo do potwierdzenia transakcji jest ograniczona. Trzeba mieć komitment ze strony określonej fundacji, która zarządza chainem, aby tym walidatorem być.
Natomiast fundacja sama przez swoje działania promuje chain zarówno na rynku instytucjonalnym, jak też na rynku tradycyjnym i to jej rolą jest de facto pozyskiwanie inwestorów również instytucjonalnych czy klientów, czyli konsumentów, którzy de facto używają tego Chain'a, co przynosi nam bezpośrednio transakcje do walidacji.
A proszę powiedzieć, czy jak wygląda maintenance tego walidatora? Jaka jest
wasza odpowiedzialność, czy wasze obowiązki?
Współpracujemy z najbardziej renomowanymi firmami na świecie m.in. z Bitgo, które jest naszym treasury. Jest to firma, która wydaje krocie na to, aby to cyberbezpieczeństwo było na jak najwyższym poziomie. I tak naprawdę do tego ogranicza się nasza odpowiedzialność. To co my robimy poza tym, że prowadzimy te walidatory, to oczywiście jesteśmy dla polskich banków, instytucji finansowych, innego rodzaju przedsiębiorstw, edukatorem w jaki sposób można wykorzystać blockchain, aby taniej, lepiej, szybciej, sprawniej obsłużyć model biznesowy tej firmy, ale również w jakiś sposób ten development mógłby następować.
Czyli de facto sprzedajemy usługi swoje dla różnego rodzaju instytucji, które chciałyby budować aplikacje, budować swoje rozwiązania na tego typu narzędziach.
Ma pan jakąś ambicję, jeśli chodzi o liczbę tych chainów, w których chcecie
być zaangażowani?
Tutaj należy popatrzeć na to z dwóch różnych perspektyw. Pierwsza to jest perspektywa spółki publicznej i zobowiązania dla inwestorów o dostarczaniu wartości. Zatem na pewno patrzymy na chainy, które są na tyle perspektywiczne, iż wprowadzając swoje usługi, rozpoczynając proces walidacji, jesteśmy w stanie osiągnąć konkretne przychody. Można powiedzieć, że to zwykła chęć tak naprawdę budowania wartości spółki.
Drugim – i z naszej perspektywy znacznie istotniejszym w długim horyzoncie – elementem jest strategiczne podejście do tego, co realnie oferuje dany blockchain. Analizujemy, jaki potencjał i jaką wartość wnosi konkretny chain, zamiast kierować się wyłącznie prostą kalkulacją krótkoterminowego zysku.
Gdyby naszym jedynym celem było szybkie generowanie przychodów, najprostszym wyborem byłoby Ethereum. Uruchomienie walidatora w tym ekosystemie jest dziś relatywnie łatwe i wymaga nakładów rzędu około 70 tysięcy dolarów. Problem polega jednak na tym, że liczba walidatorów jest już tak duża, iż nie widzimy dla siebie przestrzeni do wnoszenia realnej wartości dodanej do tego systemu jako spółka.
Dlatego też rozmawiamy z różnego rodzaju fundacjami, gdzie widzimy, że po pierwsze coś możemy wnieść. Po drugie widzimy, że na rynku polskim jest apetyt na tego typu rozwiązanie. Więc to jest raczej bardziej chirurgiczne podejście do tego, co długoterminowo daje nam wartość dodaną dla nas jako partnera, który chciałby nie tylko walidować transakcje, ale również wprowadzać usługi dodatkowe dla firm, dla instytucji które z tych będą korzystać.
Proszę przybliżyć kwestie walidatora to jest warstwa software czy
infrastruktura?
Jest to infrastruktura serwerowa, dlatego że walidatory tworzy się na tzw. systemach wysokiej dostępności, czyli muszą być węzły, które są takimi zderzakami dla potencjalnych włamań i to są tzw. sentrynodes. De facto są bramą, firewallem dla serwerów głównych, które potwierdzają transakcje. Są to maszyny odpowiedniej dostępności, na których instalowany jest najczęściej system operacyjny Linux i na tych już zabezpieczonych maszynach jest posadowiona warstwa software’owa która posiada całe mechanizmy walidacji, przechowywania kluczy, zarządzania, na tym też siedzą tzw. systemy RPC.
System RPC to jest system umożliwiający z zewnątrz różnego rodzaju aplikacjom, prowadzenie dialogów z tym blockchainem, czyli wprowadzanie transakcji, pobieranie informacji o transakcjach itd. Można powiedzieć, że to taki koncept hardwarowo-software’owy, z tymże hardware nie jest dedykowany. Są to po prostu maszyny wysokiej dostępności.
Czyli wynajmujecie przestrzeń w jakimś data center?
Dokładnie tak.
Podsumujmy główne cele pan stawia przed spółką.
Znaczny wzrost wartości aktywów, które posiadamy. Chcielibyśmy przynajmniej
potroić netto te posiadane Bitcoiny, a więc znaczny wzrost wartości skarbca aktywów
cyfrowych.
Bez uwzględnienia putów?
Tak, bez putów. Informacja, którą podaliśmy publicznie o stanie posiadania, to jest
bez putów, dlatego że te jeszcze się nie zrealizowały. My po prostu je sprzedajemy,
uzyskujemy premię i dopóki nie zdecydujemy się na zamknięcie pozycji, czyli na
zakup tych Bitcoinów, tylko na dalsze rolowanie, to tego nie ma w systemie.
Natomiast poza opcjami put zakładamy, że emisja akcji serii G, która którą zarząd
rozpocznie, będzie sukcesem. Inaczej byśmy jej nie rozpoczynali. Sam podatek
PCC o uchwalanej emisji to ok. 100 000 zł więc to jest pierwsza sprawa.
Ponadto otwarcie się na dodatkowe sieci, które będziemy niedługo anonsować i
będziemy również walidować transakcje. Plus ciągły wzrost ekspozycji na polskie
instytucje finansowe, realizacja usług dla nich i mamy nadzieję, że niedługo kilku z
naszych klientów ogłosi informacje o tym, iż są już aplikacje na tych sieciach
dostępne.
Jako inwestor chciałbym widzieć tą spółkę na rynku głównym GPW. To co spółce już
udało się dokonać, to niedawno papiery są dostępne w Interactive Brokers, jak
również notowane na giełdzie we Frankfurcie. Zakładamy również, że coverage
pojawi się od brokerów i budowanie zainteresowania na rynku niemieckim.
Jakiego rodzaju ma to być emisja?
Moim zdaniem powinna to być emisja prywatna dla inwestorów instytucjonalnych, ale
to zależy od zarządu. Wydaje mi się, że za wcześnie jest jeszcze na emisję publiczną
tego typu spółki. To wymaga od nas dużo edukacji. Szczególnie, że aktywa bazowe,
czyli same kryptowaluty są bardzo zmienne, co widać po ostatnich dniach, gdzie
Bitcoin mocno zjechał i obawiam się iż bez aktywnej ewangelizacji rynku ta emisja
nie odniosłaby tego sukcesu, który zamierzamy osiągnąć.
Jak cena Bitcoina wpływa na wyniki spółki?
Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że firmy typu Active Treasury to nie jest zabawa
na miesiąc czy dwa. To są długoterminowe wehikuły umożliwiające trwałą ekspozycję
dla dużych inwestorów na aktywa cyfrowe. Mówimy o dwu-trzyletniej perspektywie.
Jak popatrzymy sobie na to, w jaki sposób zachowują się aktywa bazowe typu
Bitcoin w perspektywie dwóch-trzech lat, to ciężko wybrać jest taki moment, gdzie po
tych trzech latach to aktywo nie dało zarobić. My wierzymy cały czas w to, że ze
względu na chociażby ograniczoną dostępność aktywa – nawet dzisiaj dwa razy
więcej Bitcoinów znajduje nabywców, niż jest wydobywane nowych – jest to jednym z
elementów, dla którego cena tego aktywa rośnie. Wydaje mi się, że długofalowo to
jest słuszny kierunek oczekiwać wzrostu wartości Bitcoina.
Proszę pamiętać jedną rzecz, że jeżeli popatrzymy sobie na dzisiejszą cenę, czy też
minimum jakie Bitcoin osiągnął w stosunku do tzw. ATH, czyli ceny najwyższej, to był
raptem spadek o ok. 40%. Historycznie Bitcoin potrafił zjechać o 60%-80%, żeby
potem znowu wystrzelić do góry. Uważam, że schłodzenie rynku zawsze jest dobre,
gdyż ciągła hossa nie może wiecznie trwać.
Ale zmiany wartości Bitcoina będzie widać w kwartalnych wynikach?
Mówimy o tym wprost. Spółka opublikowała ostatnio wyniki i już widać wzrosty w
kapitałach, czyli strategia działa. Uważam, że nie ma co koloryzować. Mówimy o skarbcu aktywów cyfrowych, które są bardzo zmienne. Będą kwartały, gdzie one będą tak wysoko i spółka będzie notować zysk na zmianie wartości tych aktywów, ale będą też kwartały, gdzie będzie strata. To tylko pokazuje potencjalnym naszym inwestorom długoterminowym, właśnie funduszom ASI czy też fundacjom rodzinnym, iż możemy być realną alternatywą do zagranicznych funduszy ETF, bądź też do trzymania tych aktywów cyfrowych bezpośrednio w sposób taki można powiedzieć pewny, skalowalny.
Spółka w obecnym brzmieniu ma dopiero pół roku, a już na rynku New Connect jest sukcesem finansowym i marketingowym. Chcemy, aby w Polsce był notowany podmiot DATCO, który jest, jeżeli nie największym, to jednym z największych w Europie, dlatego, że nam się to należy.
Mało kto pamięta, iż w początki rynku kryptowalut było zaangażowanych bardzo dużo
osób z Polski. I Polska wtedy była jednym z centrów rozwojowych jak tego rynku.
Potem niestety to trochę ucichło. Fakt, że KNF nie sprzyjał rynkowi krypto, co teraz
zauważam się trochę zmienia, spowodował odpływ zarówno kadr, jak też
zainteresowania tym poza rynek polski. W tej chwili widzimy pewien powrót. Mamy
nadzieję, że prezydent z premierem się w końcu dogadają i również Mica w jakiejś
formule wejdzie i będziemy z powrotem mieć dynamiczny rynek krypto.
Zawsze będą inwestorzy którzy nie chcą posiadać kluczy, nie chcą mieć Binance’ów,
Kraken’ów czy innego rodzaju kont na giełdach krypto, tylko chcieliby po prostu kupić
akcje, chcieliby mieć pewność, że te akcje dają im ekspozycję. Jeszcze jedna ważna
rzecz – w Polsce nie ma realnej alternatywy takiej jak ETF na Bitcoina. W Polsce
mamy ETF na derywatywę Bitcoina, to nie jest prawdziwy ETF, ale bardziej zakład.
Natomiast to czym się różni spółka jak my od klasycznego ETF jest dosyć istotne i
obejmuje zmienność, możliwość szybkiego reagowania na zmiany rynkowe. W
przypadku spółki typu DATCO takiej jak my, staramy się kupić po jak najniższej
cenie, czyli nie działamy tak, jak ETF.
A więc to jest pewnego rodzaju odpowiedź dla rynku, że spółki takie jak my aktywnie
zarządzane przez osoby z branży, które rozumieją jakie są mechanizmy na tym
rynku, są w stanie dać lepszą ekspozycję na aktywa cyfrowe. Dlatego wierzymy, iż
rynek będzie się mocniej profesjonalizował, to taka spółka jak BTCS będzie jeszcze
bardziej potrzebna.
A przejście na rynek główny umożliwi nam de facto ułatwienie tej ekspozycji na inwestorów profesjonalnych, którzy na rynku New Connect nie są dostępni.
Rynek główny mógłby się jeszcze w tym roku wydarzyć?
Nie chciałbym spekulować, natomiast jeżeli pan pyta się mnie prywatnie jako
inwestora, to ja myślę, że spółka już jest gotowa. To jest tylko kwestia jakby
operacyjna.
Możemy mówić jaką kwotę orientacyjnie chcielibyście pozyskać z tej nowej
emisji?
Nie chcę mówić za spółkę, ponieważ zarząd jeszcze tego nie ogłosił. Ja mogę tylko
powiedzieć jako inwestor, wydaje mi się, że w zasięgu ręki jest kwota ok. 100 mln
USD, ale to wyłącznie moja opinia.































































![Marcin Tuszkiewicz (Squaber): hossa wciąż trwa, w 2026 roku wzrośnie znaczenie surowców i spółek przemysłowych [Analiza]](https://www.isbtech.pl/wp-content/uploads/2025/11/maxresdefault-2-150x150.jpg)