Choć twórcy i developerzy oprogramowania zdecydowanie różnią się od copywriterów, pisarzy i muzyków, w praktyce wszystkie te grupy reprezentują zawody twórcze, dla których podstawą zarobku są prawa autorskie. Tym samym nowa interpretacja ustawy może znacznie pogorszyć sytuację firm informatycznych.

Od 2018 roku firmy muszą odrębnie ewidencjonować i opodatkowywać dochody z działalności operacyjnej oraz tak zwane zyski kapitałowe. Są to przede wszystkim przychody z udziału w zyskach osób prawnych, głównie dywidendy i spłaty umorzeniowe.

– Przykładowo spółka posiadająca udziały w innej firmie, która z tytułu zysku wypłaca jej dywidendę, musi osobno opodatkowywać swój dochód związany z działalnością operacyjną i osobno dochód pochodzący z dywidendy – powiedział Marek Kozaczuk doradca podatkowy, partner w Greenberg Traurig reprezentujący Polską Izbę Informatyki i Telekomunikacji.

Głównym powodem nowelizacji i wprowadzenia odrębnego opodatkowania zysków kapitałowych była chęć ograniczenia praktyki obniżania podstawy opodatkowania dochodów poprzez odliczanie kosztów incydentalnych transakcji, które nie są objęte zakresem podstawowej działalności gospodarczej podatnika.

Legalny lecz powszechnie krytykowany mechanizm optymalizacji podatkowej polegał na tworzeniu spółek-córek w rajach podatkowych, między innymi na Cyprze, oraz przenoszenie na te podmioty określonych praw majątkowych, takich jak znaki towarowe. Działające w ten sposób firmy w następnym kroku zawierały z tymi podmiotami umowy licencyjne. Związane z tymi umowami opłaty zaliczane były jako koszty podatkowe, co pozwalało zmniejszać należność wobec fiskusa z tytuły podatku CIT.

Zgodnie z nowymi przepisami do zysków kapitałowych zaliczane będą między innymi przychody z praw majątkowych, wśród których z perspektywy spółek IT najważniejsze są autorskie prawa majątkowe. Zyskiem kapitałowym w myśl nowych przepisów będą także przychody ze zbycia autorskich praw majątkowych, ale w tym wypadku także pojawia się wyjątek. Wyłączone mają zostać przychody ze sprzedaży licencji bezpośrednio związanych z uzyskaniem przychodów.

– W praktyce oznacza to, że przychody z zysków kapitałowych mogą zostać uzyskane jedynie w przypadku zbycia takich autorskich praw majątkowych, które są wartościami niematerialnymi i prawnymi, a które mogłyby być amortyzowane przez podatnika jako wartości niematerialne i prawne. Do pierwszej kategorii prawo zalicza cudzą własność intelektualną, do której firma udziela później licencji. Przykładem może być odkupienie od wdowy po muzyku praw do jego piosenek, by później udzielać na nie licencji – tłumaczy Marek Kozaczuk.

Odmiennie wygląda sytuacja producentów oprogramowania, którzy własność intelektualną tworzą na bieżąco, w ramach swojej codziennej działalności. Ich przychody uzyskiwane są poprzez sprzedaż autorskich praw majątkowych do wytworzonych we własnym zakresie utworów, którymi w istocie są rozwiązania IT. Tym samym nie będą one traktowane jako przychód z zysku kapitałowego. W myśl tej interpretacji klient kupuje oprogramowanie wraz z prawami autorskimi i często nawet nie wie, że ma do czynienia z przedmiotem autorskich praw majątkowych – kupiony program czy rozwiązanie traktuje podobnie, jak inne biurowe narzędzia.

Sprawę zmienił Dyrektor Krajowej Izby Skarbowej, który uznał, że w przypadku zbycia autorskich praw majątkowych, tak jak ma to w przypadku sprzedaży oprogramowania, podatnicy zawsze uzyskują przychody z zysków kapitałowych. Nie ma przy tym znaczenia w jakich okolicznościach zbywający stał się właścicielem autorskich praw majątkowych.

Tym samym np. software house lub podobny podmiot, który w ramach swojej działalności tworzy lub modyfikuje oprogramowanie na rzecz podmiotów trzecich od tej chwili będzie musiał:

Za każdym razem osobno wyceniać prawa autorskie przenoszone na klienta, choć do tej pory były one traktowane jako składnik całościowej usługi;

Odrębnie ewidencjonować przychody z zysków kapitałowych;

Wydzielić i odrębnie ewidencjonować koszty związane z nabywaniem i tworzeniem oprogramowania;

Proporcjonalnie dzielić koszty, których nie można wprost alokować;

Prowadzić dwie odrębne ewidencje podatkowe dotyczące działalności operacyjnej oraz związanej ze zbywaniem praw autorskich.

– Przyjęcie wykładni prezentowanej przez fiskusa w zasadniczy sposób utrudnia i podraża działalność tych firm. W skrajnych przypadkach, przy założeniu, że brak jest możliwości rozdzielenia kosztów podatkowych na  związane ze zbyciem autorskich praw majątkowych oraz na pozostałe koszty związane z działalnością operacyjną oznacza to opodatkowanie zbycia praw do programów komputerowych 19% podatkiem bez prawa do kosztów. W oczywisty sposób wypacza to wyniki firmy informatycznej, a ponadto podraża i utrudnia jej działalność – powiedział Marek Kozaczuk

Firmy informatyczne w Polsce będą obciążone dodatkową, papierkową robotą, która sama w sobie nie przynosi skarbowi Państwa żadnej wartości dodanej. Zarządzanie prawami autorskimi w IT jest znacznie bardziej skomplikowane niż w branży reklamowej lub wydawniczej – za tworzenie pojedynczego dzieła odpowiedzialne są nie kilkuosobowe zespoły, lecz dziesiątki ludzi naraz.

Konieczność zarządzania osobno prawami autorskimi poddostawców i pracowników może oznaczać dla polskich graczy IT ból głowy, którego można było uniknąć poprzez wydanie osobnej lub bardziej szczegółowej interpretacji.

– Przemysł IT jest jednym z kluczowych dla rozwoju polskiej gospodarki sektorów, który ma szansę stać się kołem napędowym dla kraju, do tej pory postrzeganego czasem jako “Chiny Europy” ze względu na niskie koszty pracy. Z tego względu zamiast rzucać tym firmom kłody pod nogi, lepiej tworzyć warunki dla ich rozwoju i ekspansji międzynarodowej – powiedział Borys Stokalski Prezes z Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji

– Niezbędna jest nowelizacja ustawy, tak aby przedsiębiorcy z branży IT mogli polegać na prawie stanowionym, a nie powielaczowym. Publikowani interpretacji następnie ich zmian to „łatanie dziury”, a przepisy nadal pozostają niejasne – konkluduje Marek Kozaczuk.