Powszechny Internet Rzeczy (IoT) w Polsce to wciąż przyszłość. Jednak Przemysł 4.0 to oficjalna agenda rządowa, a rozwiązania inteligentnego domu coraz częściej stosowane są w polskich ogniskach domowych. Równocześnie ze śrubowaniem efektywności produkcji czy cieszeniem się „mądrą” lodówką warto pomyśleć o bezpieczeństwie tych rozwiązań w sieci.

„Biorąc pod uwagę skalę negatywnych zjawisk w sieci, rządy państw powinny podjąć kroki w celu nałożenia odpowiednich wymogów dotyczących bezpieczeństwa na producentów urządzeń z zakresu Internetu rzeczy. Nie można sprzedawać zabawek, które mają ostre krawędzie, bo stanowiłyby zagrożenie dla dziecka. Nie można sprzedawać samochodów, w których nie działają hamulce. Tak samo nie powinno się sprzedawać urządzeń IoT, które mogą sprawić, że konto bankowe zostanie wyczyszczone” – mówi Karolina Małagocka, ekspert ds. prywatności w firmie F-Secure.

Według raportu Internet of Things: Pinning down the IoT, przygotowanego na zlecenie firmy F-Secure, należy podjąć jak najszybsze kroki w celu zabezpieczenia urządzeń IoT – w przeciwnym razie będą stanowiły realne zagrożenie dla użytkowników. 65% posiadaczy obawia się, że ich inteligentne urządzenie może zostać zhakowane, a 60% boi się utraty danych.

Obok obawy o działalności cyberprzestępców dodatkową bolączką IoT jest brak odpowiednich regulacji dotyczących bezpieczeństwa i prywatności. Stanowi to spore zagrożenie dla użytkowników, gdyż producenci w pospiechu wypuszczają kolejne inteligentne gadżety na rynek – często bez odpowiedniego zadbania o środki bezpieczeństwa.

„Wkrótce każde urządzenie w domu połączy się z internetem, a użytkownik nie będzie nawet o tym wiedział. Te z pozoru zwyczajne akcesoria tak naprawdę będą ‘inteligentne’ – choć korzyść wynikająca z ich połączenia z siecią może okazać się znikoma. Prawdziwą motywacją dla tworzenia kolejnych rozwiązań typu smart będzie chęć zgromadzenia danych na temat użytkowników – mówi Mikko Hypponen, dyrektor ds. badań w F-Secure.

Jeden z największych cyberataków z wykorzystaniem urządzeń IoT miał miejsce w 2016 roku. Złośliwe oprogramowanie Mirai umożliwiło wtedy hakerom stworzenie „armii” kamerek internetowych oraz Smart TV i sparaliżowanie takich serwisów, jak Twitter, Spotify, Netflix czy PayPal.

W Stanach Zjednoczonych podjęto już pewne kroki w kierunku uświadamiania użytkowników na temat zagrożeń związanych z Internetem rzeczy. Konieczne są jednak bardziej zdecydowane działania rewidujące jakość technologii, która trafi do rąk i domów konsumentów.

Kwestię bezpieczeństwa jako priorytet zadeklarował m.in. Siemens w związku z wprowadzeniem na polski rynek Platformy Home Connect. Zapowiedział, że to nie „banalny” pilot do sprzętów, ale „pełne zarządzanie gospodarstwem domowym” w nowym wymiarze wirtualnej rzeczywistości.

Przedstawiciele Siemensa podkreślają , że w dobie cyberzagrożeń ochrona platformy i to, jak urządzenia domowe komunikują się w ramach ekosystemu jest gwarantowane. Siemens uzyskał w tym względzie certyfikat bezpieczeństwa danych z systemów bankowości elektronicznej TUV Trust IT.